Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Freelancer vs. podkarpacka wieś

Freelancing z dala od klimatycznych kawiarenek, spotkań networkingowych i darmowego wifi

Jakie szanse ma freelancer w starciu z… podkarpacką wsią? Jak wygląda jego życie w rzeczywistości zupełnie różniącej się od typowego wyobrażenia o codzienności freelancera? Dziś o freelancingu z dala od klimatycznych kawiarenek, spotkań networkingowych i darmowego wifi.

Freelancer z automatu kojarzy się nam z wielkomiejskim życiem, alternatywnymi kawiarniami, kolorowymi biurami coworkingowymi i wolnością. Wolność to jednak także wybór zupełnie niestandardowego otoczenia dla swojej pracy i przełamania stereotypów – także tych, związanych z freelancingiem. Dzisiejszy tekst to zaproszenie za kulisy wykonywania wolnego zawodu w totalnie wolnej rzeczywistości – dosłownie. W otoczeniu natury, z sarną zaglądającą rankiem przez okno w kuchni i niezwykłym klimatem małej, podkarpackiej, przygranicznej wioski. Zapraszam Was więc do Bereniki, która dziś na hattu.pl opowiada o freelansie na Zapipidopustkowiu 🙂

 

Freelancer vs. podkarpacka wieś

Zapipidofreelancing = freelancing na Zapipidopustkowiu. Z dala od klimatycznych kawiarenek, spotkań networkingowych i wi-fi na wolnym powietrzu. Co się nań składa?

Fochy

Początkowo miewa je chyba każdy freelancer. Na każdego, kto ośmielił się przeszkodzić mu w pracy, przychodząc i gawędząc „ale ładna dzisiaj pogoda” lub „zgadnij, co mi się śniło”. Lepiej (gorzej?), gdy w godzinach pracy dom pusty. Kto prócz rodziny i współlokatorów przeszkadza? Listonosz i kurier nie, kiedy czekamy na przesyłkę. Gromy ciskam dopiero na sprzedawców papieru toaletowego, Cyganów z dywanami, a szczególnie na faceta, który codziennie w okolicach 12 zatrzymuje się z handlem obwoźnym koło mojego domu i pipczy, dopóki ktoś nie podejdzie. Screw you, nie tak się sprzedaż prowadzi, nawet na Zapipido!

Radość

Wielka. Freelance to samodzielna droga na szczyt, zwłaszcza na początku trudna, ale przez to bardziej cieszy, bo nikt za nas śmietanki nie spija. I jeśli prowadzimy ją rozwojowo, napotykamy wiele miłych momentów, np.

  • tworzenie w HTML-u opis kategorii do sklepu z odjazdowymi koszulkami,
  • wymyślanie haseł na koszulki dla miłośników zwierząt,
  • przeprowadzenie researchu do programu telewizyjnego o muzyce włoskiej.

Nie dostałam żadnego z tych zleceń, ale co się ubawiłam przy tworzeniu czegoś „na próbę”, to moje.

Energia

Wiadomo, że po kilku godzinach siedzenia przed kompem zaczyna jej brakować. Jeśli jestem w stanie, wsiadam na rower lub biegnę – tu nie trzeba „gdzieś”, wystarczy „przed siebie”. Wiecie, że od ziemi pochodzi ludzka energia i wystarczy pochodzić po niej gołymi stopami, by trochę jej nabrać?

Entuzjazm

Trzeba go tyle samo, co poprzedniczki. W trakcie grupowej pracy biurowej ludzie wzajemnie nakręcają się, motywują, dzielą pomysłami i dobrą energią. Uprawiając freelancing na Zapipidopustkowiu, o ciągły motor do pracy trzeba postarać się samodzielnie. Przekornym duszom wystarczą komentarze znajomych w stylu: A, to tak sobie dorabiasz. Myślisz wtedy: Dorabiasz? Poczekaj, aż zobaczysz moje konto bankowe, gdy już uporam się z tym projektem!

Nic nie zmieni tego, że najbardziej motywujące są kontakty z istotami z krwi i kości. Warto wyskoczyć choćby na 2 spotkania branżowe lub rozwojowe w tygodniu – wbrew pozorom, przed kompem i w ciągłym kontakcie z nowymi technologiami, można nieźle stetryczeć.

Lokal

Na Zapipido, gdzie stumetrowy dom wcale nie jest taki duży, problemy lokalowe również się zdarzają. Najlepiej pisze mi się w samotności, dlatego potrzebuję wolnej od ludzi przestrzeni (miastowi stwierdzą: cóż za wymagania!). Przeważnie mam miejsce tylko dla siebie, czasami wychodzę na kocyk do ogrodu lub na betonowy strych. Raz zdarzył się kryzys – o 6 rano umiejscowiłam lapka na pralce, w łazience. Wytrzymałam pół godziny.

Cel (na realizację daję sobie dwa lata) – własny gabinet, urządzony według zasad zen. Będzie profeska na betonowym strychu.

Ambicja

//Czytam właśnie „Tylko zołzy robią karierę” Debry Condren. Autorka przekonuje, że kobiety boją się słowa „ambicja”, stosując zamiast niego „sukces”. Nie zauważyłam…

Trzeba wiele, ściśle połączona z energią i z entuzjazmem, stosować w sytuacjach kryzysowych.

Gdy energia i entuzjazm wysiadają, pomyśleć: Nosz %^*%!, człowieku, przed trzydziestką chciałaś mieć dwa (wykorzystane!) scenariusze serialowe i filmowe na koncie, a na tym bankowym – mini-fortunkę. Zrób to, zmień coś, opracuj nową super-strategię. Przeważnie działa.

Nawigacja

Czy każdy freelancer powinien mieć swojego guru, od którego uczy się tajników zawodu? Tylko gdzie na Zapipidopustkowiu takiego znaleźć? (W Internecie! Hehe) W postaci nieelektronicznej również można, a na szerszą skalę można będzie. Wraz z freelancerką prowadzącą bloga Lajfstajl dla opornych staramy się zapewnić integrację wiejskich/podkarpackich freelancerów. Pierwszy krok – grupa na FB, do której można zapisać się tutaj: Podkarpackie na frilansie. Zapraszamy do dyskusji, poznawania i dzielenia się ciekawymi materiałami na temat freelancingu, zapoznawania się i żalenia.

Cierpliwość

Jeśli chodzi o kasę. Nie testowałam jeszcze (nie wiem, czy będę musiała), jak wygląda kredyt na frilansie, aczkolwiek jedno jest pewne – rzadko dostajemy przelewy regularnie 5. dnia miesiąca.

Z drugiej strony, zaangażowanie we freelancing rzadko pozostaje bez profitów. Prawda, że (zwłaszcza na początku) miesiące chude przeplatają się z tłustymi, aczkolwiek przekonana jestem, że jeśli nam zależy, sytuacja mniej więcej po roku się ustabilizuje: stali klienci, pewne i niewysychające źródła zleceń, większa formalizacja (wraz z nią zaangażowanie), coraz większa solidność i dbałość o wizerunek etc. etc.

W zachowaniu pewności i spokoju pomagają medytacje i afirmacje, np. te autorstwa Josepha Murphy’ego lub Larry’ego Wingeta.

Elektryczność

Na Zapipido nie ma problemu ze stałym netem i Wi-Fi w każdym urządzeniu (Zapipidopustkowie nie znajduje się w Bieszczadach!). Net może pieprzyć wszędzie, więc w mieście również zdarzają się sytuacje kryzysowe, gdy zlecenie trzeba wysłać, a tu łącza brak. Tam freelancerzy lecą do Maka, ja do znajomych (albo na strych, pożyczyć na moment obcą sieć niezabezpieczoną).

Podsumowując: freelance ma same zalety. A jeśli już pojawią się jakieś wady, przymrużam na nie oko – urok pozytywnego nastawienia do życia. Czy chociaż jedna z licznych dusz czytających Hattu również uprawia zapipidofreelancing? Chętnie pogadam!

Berenika Kochan – freelancerka, geek girl i autorka blogów: Zapipidopustkowie oraz Kolekcja Kamieni, współorganizatorka spotkań rzeszowskiej blogosfery I blog Rzeszów

Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

  • Genialny tekst 🙂 Napisany lekko i w humorystyczny sposób.
    Pozdrawiam

    • gratulacje należą się Berenice, dlatego zachęcam do odwiedzenia jej bloga 🙂

      • 11

        Gdyby nie pomysł Hattu, wpis by nie powstał, więc… 🙂

        • Mam mętlik uczuć po przeczytaniu! Trochę wzruszenia, trochę rozbawienia… Ale i tak chce mi się krzyknąć: JAKIE TO PRAWDZIWE! 🙂

          • 11

            po Twoim komentarzu czuję się, jakbym napisała jakieś kawał wielkiej literatury 😀 haha 😀

          • bo to jest niezłe! 😀

        • oj tam oj tam! 🙂

  • Maciek

    No i krystalicznie czyste powietrze, które daje mózgowi takiego kopa, że… 🙂

    • tutaj racja, w 100% 🙂

  • retro_spection

    Czytanie posta o swojej koleżance – bezcenne! Czuję się pośrednio sławna 😀

    • to chyba mamy wspólną koleżankę – piąteczka! 😀

  • Z kredytem dużo gorzej, przy podobnych zarobkach moi znajomi wzięli kredyt w proporcjach 3:7 na korzyść pensji ze stanowiska budżetówki, bo inaczej bank nie chciał się zgodzić.

    • budżetówka – strefa święta, wiadomo! 😉

  • To prawie jak o mnie, kiedy w wakacje mieszkam w rodzinnym domu i param się takim zajęciem. Przez wielu traktowane jest ono jako siedzenie na kompie, a nie praca 😉

    • skąd ja to znam 😀 praca wre, a mama zagląda zza pleców do pokoju z hasłem „znowu przy kompie siedzisz? jak tak można tyle!” – badum! tsss….

      • Haha, dokładnie o to chodzi! 😀

        • 11

          początki bywają irytujące, ale i ekscytujące 🙂

  • agloailatan

    Ojej, pisze się o mnie 😀 Bereniko, coraz bardzie zastanawiam się czy nie jesteśmy przypadkiem jedną i ta samą osobą ;D

    • Koleżanka z Lajfstajlu dla opornych? 🙂

      • agloailatan

        Tak jest. Bardzo mi miło 🙂

        • witam! 🙂 a przy okazji zaprasza na spotkania IblogRZE – miło bedzie się poznać na żywo 🙂

          • agloailatan

            Dziękuję, bardzo chętnie! Polubiam fejsbukową stronę, żeby wiedziec co, gdzie i kiedy 🙂

          • chwilowo mamy mały przestój, ale pewnie kolejne spotkanie, mniej formalne, już wkrótce 🙂

    • 11

      X lat temu rozszczepioną na 2 🙂

      • agloailatan

        Może nawet motyw jak w Orphan Black 😮

  • Ciekawie napisany tekst 🙂

    • przekażę autorce! 🙂

  • Pingback: Coffee Break #2 - Hattu()

  • Super sprawa. Z dala od ludzi, cywilizacji prawie że można by rzec. Chyba idealnie odnalazłybyśmy się w takich warunkach.

  • love 4healthPL

    Brawo.

    Każde promo Podkarpacia w mojej opinii zasługuje na plus. Dodatkowo niezły styl pisania, luźny – ciekawie się to czyta.

    Muszę zacząć na nowo „odpływać przy klawiaturze” – poczuć flow.

    Pozdrawiam.

    • Dzięki 😉 mam kilka pomysłów na promo Podkarpacia (wszak sama mieszkam w Rzeszowie) więc myślę że ten temat będzie pojawiał się na blogu czesciej. Zdecydowanie 🙂

      • love 4healthPL

        I bardzo dobrze – pomysły mamy widzę podobne. Szkoda, że nie stać mnie na dobrego copywritera, jeszcze 😉