• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Własny biznes

Freelancer vs. podkarpacka wieś

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
15.11.2020
in Własny biznes, Własny biznes od kulis
Reading Time: 7 mins read
33
403
SHARES
3.1k
VIEWS
[g1_lead]Jakie szanse ma freelancer w starciu z… podkarpacką wsią? Jak wygląda jego życie w rzeczywistości zupełnie różniącej się od typowego wyobrażenia o codzienności freelancera? Dziś o freelancingu z dala od klimatycznych kawiarenek, spotkań networkingowych i darmowego wifi.[/g1_lead]

Freelancer z automatu kojarzy się nam z wielkomiejskim życiem, alternatywnymi kawiarniami, kolorowymi biurami coworkingowymi i wolnością. Wolność to jednak także wybór zupełnie niestandardowego otoczenia dla swojej pracy i przełamania stereotypów – także tych, związanych z freelancingiem. Dzisiejszy tekst to zaproszenie za kulisy wykonywania wolnego zawodu w totalnie wolnej rzeczywistości – dosłownie. W otoczeniu natury, z sarną zaglądającą rankiem przez okno w kuchni i niezwykłym klimatem małej, podkarpackiej, przygranicznej wioski. Zapraszam Was więc do Bereniki, która dziś na hattu.pl opowiada o freelansie na Zapipidopustkowiu 🙂

 

Spis treści

Toggle
  • Freelancer vs. podkarpacka wieś
    • Fochy
    • Radość
    • Energia
    • Entuzjazm
    • Lokal
    • Ambicja
    • Nawigacja
    • Cierpliwość
    • Elektryczność

Freelancer vs. podkarpacka wieś

Zapipidofreelancing = freelancing na Zapipidopustkowiu. Z dala od klimatycznych kawiarenek, spotkań networkingowych i wi-fi na wolnym powietrzu. Co się nań składa?

Fochy

Początkowo miewa je chyba każdy freelancer. Na każdego, kto ośmielił się przeszkodzić mu w pracy, przychodząc i gawędząc „ale ładna dzisiaj pogoda” lub „zgadnij, co mi się śniło”. Lepiej (gorzej?), gdy w godzinach pracy dom pusty. Kto prócz rodziny i współlokatorów przeszkadza? Listonosz i kurier nie, kiedy czekamy na przesyłkę. Gromy ciskam dopiero na sprzedawców papieru toaletowego, Cyganów z dywanami, a szczególnie na faceta, który codziennie w okolicach 12 zatrzymuje się z handlem obwoźnym koło mojego domu i pipczy, dopóki ktoś nie podejdzie. Screw you, nie tak się sprzedaż prowadzi, nawet na Zapipido!

Radość

Wielka. Freelance to samodzielna droga na szczyt, zwłaszcza na początku trudna, ale przez to bardziej cieszy, bo nikt za nas śmietanki nie spija. I jeśli prowadzimy ją rozwojowo, napotykamy wiele miłych momentów, np.

  • tworzenie w HTML-u opis kategorii do sklepu z odjazdowymi koszulkami,
  • wymyślanie haseł na koszulki dla miłośników zwierząt,
  • przeprowadzenie researchu do programu telewizyjnego o muzyce włoskiej.

Nie dostałam żadnego z tych zleceń, ale co się ubawiłam przy tworzeniu czegoś „na próbę”, to moje.

Energia

Wiadomo, że po kilku godzinach siedzenia przed kompem zaczyna jej brakować. Jeśli jestem w stanie, wsiadam na rower lub biegnę – tu nie trzeba „gdzieś”, wystarczy „przed siebie”. Wiecie, że od ziemi pochodzi ludzka energia i wystarczy pochodzić po niej gołymi stopami, by trochę jej nabrać?

Entuzjazm

Trzeba go tyle samo, co poprzedniczki. W trakcie grupowej pracy biurowej ludzie wzajemnie nakręcają się, motywują, dzielą pomysłami i dobrą energią. Uprawiając freelancing na Zapipidopustkowiu, o ciągły motor do pracy trzeba postarać się samodzielnie. Przekornym duszom wystarczą komentarze znajomych w stylu: A, to tak sobie dorabiasz. Myślisz wtedy: Dorabiasz? Poczekaj, aż zobaczysz moje konto bankowe, gdy już uporam się z tym projektem!

Nic nie zmieni tego, że najbardziej motywujące są kontakty z istotami z krwi i kości. Warto wyskoczyć choćby na 2 spotkania branżowe lub rozwojowe w tygodniu – wbrew pozorom, przed kompem i w ciągłym kontakcie z nowymi technologiami, można nieźle stetryczeć.

Lokal

Na Zapipido, gdzie stumetrowy dom wcale nie jest taki duży, problemy lokalowe również się zdarzają. Najlepiej pisze mi się w samotności, dlatego potrzebuję wolnej od ludzi przestrzeni (miastowi stwierdzą: cóż za wymagania!). Przeważnie mam miejsce tylko dla siebie, czasami wychodzę na kocyk do ogrodu lub na betonowy strych. Raz zdarzył się kryzys – o 6 rano umiejscowiłam lapka na pralce, w łazience. Wytrzymałam pół godziny.

Cel (na realizację daję sobie dwa lata) – własny gabinet, urządzony według zasad zen. Będzie profeska na betonowym strychu.

Ambicja

//Czytam właśnie „Tylko zołzy robią karierę” Debry Condren. Autorka przekonuje, że kobiety boją się słowa „ambicja”, stosując zamiast niego „sukces”. Nie zauważyłam…

Trzeba wiele, ściśle połączona z energią i z entuzjazmem, stosować w sytuacjach kryzysowych.

Gdy energia i entuzjazm wysiadają, pomyśleć: Nosz %^*%!, człowieku, przed trzydziestką chciałaś mieć dwa (wykorzystane!) scenariusze serialowe i filmowe na koncie, a na tym bankowym – mini-fortunkę. Zrób to, zmień coś, opracuj nową super-strategię. Przeważnie działa.

Nawigacja

Czy każdy freelancer powinien mieć swojego guru, od którego uczy się tajników zawodu? Tylko gdzie na Zapipidopustkowiu takiego znaleźć? (W Internecie! Hehe) W postaci nieelektronicznej również można, a na szerszą skalę można będzie. Wraz z freelancerką prowadzącą bloga Lajfstajl dla opornych staramy się zapewnić integrację wiejskich/podkarpackich freelancerów. Pierwszy krok – grupa na FB, do której można zapisać się tutaj: Podkarpackie na frilansie. Zapraszamy do dyskusji, poznawania i dzielenia się ciekawymi materiałami na temat freelancingu, zapoznawania się i żalenia.

Cierpliwość

Jeśli chodzi o kasę. Nie testowałam jeszcze (nie wiem, czy będę musiała), jak wygląda kredyt na frilansie, aczkolwiek jedno jest pewne – rzadko dostajemy przelewy regularnie 5. dnia miesiąca.

Z drugiej strony, zaangażowanie we freelancing rzadko pozostaje bez profitów. Prawda, że (zwłaszcza na początku) miesiące chude przeplatają się z tłustymi, aczkolwiek przekonana jestem, że jeśli nam zależy, sytuacja mniej więcej po roku się ustabilizuje: stali klienci, pewne i niewysychające źródła zleceń, większa formalizacja (wraz z nią zaangażowanie), coraz większa solidność i dbałość o wizerunek etc. etc.

W zachowaniu pewności i spokoju pomagają medytacje i afirmacje, np. te autorstwa Josepha Murphy’ego lub Larry’ego Wingeta.

Elektryczność

Na Zapipido nie ma problemu ze stałym netem i Wi-Fi w każdym urządzeniu (Zapipidopustkowie nie znajduje się w Bieszczadach!). Net może pieprzyć wszędzie, więc w mieście również zdarzają się sytuacje kryzysowe, gdy zlecenie trzeba wysłać, a tu łącza brak. Tam freelancerzy lecą do Maka, ja do znajomych (albo na strych, pożyczyć na moment obcą sieć niezabezpieczoną).

Podsumowując: freelance ma same zalety. A jeśli już pojawią się jakieś wady, przymrużam na nie oko – urok pozytywnego nastawienia do życia. Czy chociaż jedna z licznych dusz czytających Hattu również uprawia zapipidofreelancing? Chętnie pogadam!

Berenika Kochan – freelancerka, geek girl i autorka blogów: Zapipidopustkowie oraz Kolekcja Kamieni, współorganizatorka spotkań rzeszowskiej blogosfery I blog Rzeszów

Tags: Strefa Freelancera
Share161Tweet101Share28

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025