• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Technologia i nauka Google

Jak sprawdza się Google Pixel? Moje wrażenia po pierwszych miesiącach

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
15.11.2020
in Google, Technologia i nauka
Reading Time: 10 mins read
0
515
SHARES
3.8k
VIEWS

Jak Google Pixel radzi sobie w codziennej pracy? Czy jego pochlebne opinie w recenzjach są słuszne? Oto moje wrażenia po pierwszych miesiącach spędzonych z tym telefonem.

Od jakiegoś czasu miejsce poczciwego Huawei P8 Lite (którego nie oszczędzałam i który przeleciał ze mną niezły kawał świata) zajął Google Pixel, dumnie promowany w spotach i reklamach jako “Phone by Google”, “następca Nexusów” czy “smartphone premium od Google”. Uprzedzając pytania, swój egzemplarz kupiłam w USA podczas majowego pobytu w Dolinie Krzemowej na Google IO. W Polsce niestety nie mamy jeszcze żadnego Google Store, więc ciężko o kupno tego produkty w nad Wisłą.

Telefon spędził ze mną już jakiś czas a co bardziej dociekliwi followersi na Instagramie czy Twitterze dopytują o recenzję, zatem i jest. Oto moje wrażenia po pierwszych miesiącach z Google Pixel.

Spis treści

Toggle
  • Dlaczego wybrałam Google Pixel?
  • Google Pixel – wrażenia po pierwszych miesiącach używania telefonu
  • To co w Google Pixel najlepsze – asystent, aparat i wszystko, o czym marzy każdy geek
  • Aparat
  • Podsumowanie

Dlaczego wybrałam Google Pixel?

Pomimo faktu, że pracuję m. in. na Macbook Air i bardzo doceniam w wygodę pracy czy flow, to zdecydowanie nie należę do wielkich fanów Apple. Dlatego też, o ile dopuszczam pracę na kompach spod znaku jabłuszka, o tyle kompletnie nie przekonują mnie na chwilę obecną ich telefony. O ile może iPhone X pokazuje w końcu coś nowego, o tyle jego poprzednicy kompletnie nie wyróżniali się niczym nowatorskim na tle wielu świetnych telefonów obsługiwanych przez Androida.

Ponadto kierunek w jakim zmierza nie tylko Android, ale także Google ze swoim hardwarem, czy kilku innych producentów smartfonów w ostatnim czasie, coraz mocniej skłania mnie do pozostania właśnie przy platformie z zielonym robocikiem.

Google Pixel wydał mi się bardzo interesującą opcją już w chwili premiery. Pierwszeństwo aktualizacji, świetne osiągi, rewelacyjny aparat wspierany przez inteligentny software – to wszystko sprawiło, że Google Pixel znalazł się na czele mojej krótkiej listy kandydatów na nowy telefon. Korzystając z okazji podczas pobytu w USA postanowiłam go kupić i poddać swoim własnym testom. Jak wypadły?

Google Pixel – wrażenia po pierwszych miesiącach używania telefonu

Geek Cat - Google Pixel recenzja - front very silver

Google Pixel to także przede wszystkim naprawdę dobry sprzęt. Ciężko doprowadzić go do zadyszki. Działa bardzo szybko i płynnie. Czytnik linii papilarnych także działa u mnie bez zarzutu, nawet gdy odblokowuję telefon lekko wilgotną dłonią. Znajduje się z tyłu, co jest dla mnie bardzo wygodnym rozwiązaniem (jestem z tych, którzy uważają, że za każdym razem, gdy ktoś odblokuje telefon czytnikiem na kciuk, umiera jeden jednorożec – sorry ¯\_(ツ)_/¯).

Obudowa telefonu wykonana jest z metalu i szkła (plecy). Google Pixel fajnie leży w dłoni, ale niestety bywa bardzo śliski (zwłaszcza w “niestandardowym” ułożeniu, np. gdy jest maksymalnie pionowo, podczas pisania w łóżku). Zdarza mu się wyśliznąć np. gdy wieczorem przed snem przeglądam sieć. W moim przypadku na pewno pokuszę się o jakieś dodatkowe etui, które pomoże mi zapobiegać tego typu wypadkom ?

Muszę też przyznać, że jak dotąd, mimo braku etui, obudowa jest bez zarzutu. Mój model to kolor “Very Silver”, czyli w praktyce biały przód, jasno srebrne plecy oraz białe szkło w górnej części tylnej obudowy. Mimo to nie brudzi się, a szklany panel zadziwiająco długo pozostaje czysty. Sama obudowa bardzo przypomina swoim wyglądem iPhone i niestety, nie można od tych porównań uciec. Bardzo często mój telefon mylony jest właśnie ze smartfonem od Apple i bardzo wiele przypadkowych osób widzi to podobieństwo.

Geek Cat - Google Pixel recenzja - front very silver 3

Geek Cat - Google Pixel recenzja - front very silver 3

To co w Google Pixel najlepsze – asystent, aparat i wszystko, o czym marzy każdy geek

Przejdźmy teraz do kilku spraw, które może dla zwykłego śmiertelnika są mało istotne, ale dla mnie – podobno rasowej geek girl – były jednym z podstawowych kryteriów wyboru akurat tego konkretnego telefonu. Od dawna z uwagą śledzę poczynania giganta z Mountain View, oraz korzystam z wielu udostępnianych przez Google usług. Nie wyobrażam sobie życia bez kalendarza Google, Google Drive i Docs, Gmaila, Map, wyszukiwarki czy wielu innych usług. W moim domu jest także Google Home, dlatego bardzo chętnie postanowiłam sprawdzić, jak w tym całym ekosystemie poradzi sobie Pixel.

Google Pixel posiada bowiem na pokładzie wbudowanego Asystenta Google. Nie będę się rozwodzić nad istotą tej usługi, sami sprawdźcie:

Telefon ten ma także pierwszeństwo w aktualizacjach systemu, dlatego już od dawna cieszę się najnowszą wersją Androida i jego funkcjonalnościami, podczas gdy mój poprzedni telefon dostał aktualizację ledwo do wersji 6.1.

Inną fajną sprawą, zarezerwowanąw chwili obecnej tylko dla posiadaczy Pixeli, jest dostęp do nowej usługi – Google Lens, która została zaprezentowana w maju na tegorocznym Google IO. W skrócie, jest to system wyszukiwania informacji w zdjęciach. Rozpoznaje np. książkę ze zdjęcia, numer telefonu na sfotografowanej wizytówce, nazwę sklepu na fotografii. Następnie wyszukuje w sieci informacje na ten temat lub powiązuje je z usługami systemu. Dzięki temu możemy zadzwonić na numer ze sfotografowanej wizytówki od razu dzięki Google Lens – bez potrzeby przeklepywania numeru. Z resztą, sami sprawdźcie o co chodzi:

A tu szybki jak Google Lens działa “na żywo”:

Geek Cat - Google Pixel recenzja - front very silver google lens 2

Aparat

Po otrzymaniu przesyłki, której zawartością był oczywiście nowy telefon, pierwszą rzeczą, którą poddałam testom był aparat. Wiele się przecież osłuchałam o tym, jak świetnie się sprawdza, jak dobre robi zdjęcia i jak bardzo nie potrzebna staje się lustrzanka, gdy w kieszeni mamy Pixela. Kocham nowe technologie, ale mój rozum mimo wszystko poddaje zawsze w wątpliwość wszelkie powszechnie wychwalane rzeczy. Tak było i tym razem, dlatego po rozpakowaniu telefonu i wykonaniu na dzień dobry sesji fotograficznej niemal każdej rzeczy, jaką znalazłam w mieszkaniu, musiałam przyznać, że… jest faktycznie tak, jak mówią.

Aparat w telefonie sprawdza się naprawdę genialnie. Mimo że jest ze mną już trochę, ciągle potrafi mnie jeszcze zadziwić (jak ostatnio, gdy cykałam fotkę światła odbijającego się w kałużach. Po zmroku, w deszczu, na bardzo ruchliwym skrzyżowaniu. Znajomi pytali, kiedy to udało mi się wyskoczyć do Tokio – śmieszki twierdzą, że prawie jak Shibuya… ;)). Kilka przykładowych fotek z Pixela (resztę znajdziecie w tym folderze)

Geek Cat - Google Pixel recenzja - sample photo from pixel 4 Geek Cat - Google Pixel recenzja - sample photo from pixel 4 Geek Cat - Google Pixel recenzja - sample photo from pixel 4

Geek Cat - Google Pixel recenzja - unboxing Geek Cat - Google Pixel recenzja - sample photo from pixel 4 Geek Cat - Google Pixel recenzja - sample photo from pixel 4

Moje zdjęcia wykonane Pixelem znajdziecie także na moim Instagramie (oznaczam je hashtagami #teampixel #pixel #googlepixel) natomiast jeśli chcecie zerknąć na fotografie wykonane Pixelem bez Instagramowych filtrów, zajrzyjcie tutaj:

  • Przykładowe zdjęcia wykonane telefonem Google Pixel

Google lubi chyba jednak dopieszczać swoich klientów, ponieważ każdy właściciel Pixela dostał także dodatkowo nielimitowane miejsce w Google Photos na zdjęcia i filmy wykonane tym aparatem. How cool is that?

Geek Cat - Google Pixel recenzja - front very silver google lens

Podsumowanie

Google Pixel to świetny telefon, który w zupełności sprosta oczekiwaniom osób, które na codzień bardzo często korzystają ze swojego smartfonu, a przy tym lubią technologiczne nowinki. Naprawdę dużym plusem jest tu pierwszeństwo aktualizacji systemu, bardzo mocny aparat, wydajność i płynność, z jaką działa Pixel. Dodatkowym atutem dla geeków będzie szybszy dostęp do nowości, jak przykładowo Google Lens, a także nielimitowane miejsce w Google Photos.

Bateria w telefonie przy intensywnym używaniu wielu aplikacji spokojnie wystarcza na cały dzień. W mojej ocenie minusem jest to, że telefon mimo iż dobrze leży w dłoni, to jednak jest na tyle śliski, że łatwo może nam z niej wypaść w chwili nieuwagi.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona ze swojego telefonu. Jak dotąd sprawdza się naprawdę świetnie. Jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie telefonu, piszcie śmiało w komentarzach – postaram się odpowiedzieć tak wyczerpująco, jak tylko będę w stanie 😉

Tags: Asystent GoogleGoogleGoogle HomeGoogle LensGoogle PixelRecenzjeSmartfonyTesty
Share217Tweet124Share35

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025

Wczytywanie komentarzy...