• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Organizacja Moja organizacja

Jak przetrwać home office (i nie zwariować)?

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
24.11.2020
in Moja organizacja, Organizacja, Work-life balance
Reading Time: 17 mins read
1
554
SHARES
4.2k
VIEWS

Jak przetrwać home office (w trakcie pandemii) i nie zwariować? Pozornie to prosta sprawa. Praca zdalna dla ludzi mojego pokolenia (siema millenialsi) raczej od zawsze plasowała się gdzieś w kategoriach “normalki”. Mały problem jednak w tym, że podczas powszechnego lockdownu nawet home office zaczyna doskwierać. Jak sobie z tym poradzić?

Byliśmy przyzwyczajeni zarówno do tego, że część z nas od dawna pracuje zdalnie (w końcu żyjemy w globalnej wiosce, helloł!), jak i do wykonywania części swoich obowiązków, leżąc rozwalonym na kanapie, ze smartfonem w ręku (don’t judge me, nie raz tak właśnie tworzyłam storiski czy posty dla swoich klientów). Podobno doskonale potrafimy odnaleźć równowagę pomiędzy pracą, a życiem zawodowym, sprawiedliwie dzieląc swój czas pomiędzy projekty, wyjścia ze znajomymi, hobby czy Netflixa.

I wiecie, w “normalnym” świecie ten tekst zapewne by nie powstał. W “normalnym” świecie dalej rozpoczynalibyśmy poniedziałek od mocnego przelewu na wynos złapanego podczas porannego spaceru z psem, kilku spotkań projektowych i cykaniu flat lay’a pięknemu notesowi, makbuczkowi i kolorowej owsiance (obowiązkowo z mrożonymi malinami) na białym blacie biurka, postując na insta kolejne zdjęcie w stylu #homeoffice #girlboss #dziendobry.

Geek Cat - jak przetrwać home office i nie zwariować.jpeg

Wszystko byłoby po staremu, gdyby nie fakt, że gdzieś w tak zwanym “międzyczasie” (magiczna przestrzeń, która pojawia się niepostrzeżenie i odpowiada za 90% ludzkich przypadków) pojawiła się pandemia i zamknęła sporą część ludzkości w czterech ścianach.

Tak oto musieliśmy dosyć szybko przestawić się w tryb “domator” (niech żyje introwertyzm!), próbując upchać na kilkudziesięciu metrach kwadratowych pracę, życie prywatne, życie towarzyskie, hobby, siłownię i resztki zdrowego rozsądku (o zapasach makaronu i papieru toaletowego nawet nie wspomnę… ;)). Okazało się także, że o wiele łatwiej radzimy sobie na home office, gdy spokojnie można wyjść, aby popracować, do pobliskiej kawiarni. Podczas lockdownu – o wiele trudniej.

Słuchając podszeptów mojego czarnego humoru, powinnam wrzucić tutaj tylko następujące punkty:

  • staraj się nie robić drinków przed południem
  • w trakcie wideo-rozmowy możesz wyłączyć kamerkę, powołując się na klauzulę przeciążonej sieci internetowej
  • pamiętaj, że za zabicie sąsiada remontującego mieszkanie za ścianą nieprzerwanie od 9 miesięcy będziesz odpowiadać tak, jak za zabicie normalnego człowieka.

Bądźmy jednak poważni i skupmy się na tym, jak przetrwać home office i po prostu nie zwariować. W tych dziwnych czasach sama lista oczywistych punktów powielanych setki razy w sieci nie wystarczy, dlatego spisałam Wam to, co faktycznie się u mnie sprawdza i poprawia jakość zarówno życia, jak i pracy w czterech ścianach. Nie traktujcie jej oczywiście jako coś, co sprawdzi się też u Was – po prostu spróbujcie, testujcie i bierzcie to, co da Wam efekty.

Spis treści

Toggle
  • Jak przetrwać home office (i nie zwariować)?
    • Spis treści
    • #1 Odpowiednia ilość snu
    • #2 Dobrze rozpoczęty poranek
    • #3 Oddzielenie życia zawodowego od prywatnego
    • #4 Ustalenie z domownikami jasnych zasad
    • #5 Dyscyplina pracy

Jak przetrwać home office (i nie zwariować)?

Spis treści

  • Jak przetrwać home office (i nie zwariować)?
    • #1 Odpowiednia ilość snu
    • #2 Dobrze rozpoczęty poranek
    • #4 Ustalenie z domownikami jasnych zasad
    • #5 Dyscyplina pracy

#1 Odpowiednia ilość snu

Co do… diaska spanie ma wspólnego z pracą? Już wyjaśniam. Lockdown (i Netflix) sprzyjają temu, by do późna zatapiać się w kolejnych serialach – oczywiście kosztem naszego snu. Często działa tutaj prosty schemat: nie mogę zasnąć => obejrzę coś / przejrzę Instagram. Zamiast wyciszyć się wieczorem, pochłaniamy kolejne dawki niebieskiego światła (z telewizorów, komputerów, tabletów, smartfonów), które totalnie nie pomaga nam w zaśnięciu.

Kiedy natomiast już w końcu uśniemy, dźwięk budzika zawsze nadchodzi zbyt wcześnie, a perspektywa tego, że nasza praca jest przecież tuż obok, na wyciągnięcie ręki, sprawia, że mamy zero presji aby wstać, ogarnąć się i rozpocząć dzień.

  • Przecież zdążę, nie muszę nigdzie wychodzić, mam dodatkowe 30 minut
  • A może tak ustawię drzemkę na jeszcze 10 minut…?
  • Ale to łóżko wygodne…

Znacie to? No właśnie. Po co się męczyć, skoro bardzo łatwo można tego uniknąć? Co ja robię, żeby zapewnić sobie odpowiednią ilość snu?

  • na swoich urządzeniach włączyłam tryb “Sen”, który od 21:00 do 8:00 wycisza mi wszystkie powiadomienia, a na ekranie głównym w telefonie w tym czasie pokazuje jedynie skróty do apek, które mogą być pomocne w zakończeniu dnia (budzik, notatki, Spotify, apka do medytacji). Dzięki temu nie rozpraszam się wieczorem zbędnymi powiadomieniami, a rano mam jeszcze mały zapas na to, by spokojnie rozpocząć dzień
  • staram się wieczorem nie przesiadywać przed komputerem – laptop kojarzy mi się bardzo mocno z pracą, więc po 21:00 staram się z niego nie korzystać
  • czytam przed snem – tutaj najlepiej sprawdza mi się Kindle, ale zdarza mi się też “zgrzeszyć” i czytać na iPadzie (wtedy obowiązkowo włączam sobie tryb nocny + mam wyłączone powiadomienia – patrz punkt pierwszy)
  • wstaję o stałej porze – zazwyczaj pomiędzy 6:30 a 7:00 – dzięki temu sen także nadchodzi w miarę regularnie
  • medytuję – kiedyś byłam ogromnie sceptyczna, jeśli chodzi o medytację – do momentu, aż nie zostałam “wrobiona” w uczestnictwo w takich zajęciach podczas pobytu w Singapurze (ale to zupełnie inna historia). Anyway, medytuję wieczorem po to, aby uspokoić myśli. Na początek polecam zrobić to z apką, np. Headspace czy Calm, lub po prostu znaleźć na Spotify playlistę do medytacji. Jest tam niezły wybór wraz z lektorami, którzy po prostu przeprowadzą Was krok po kroku przez ten proces. Czasem wystarczy 5-10 minut aby poczuć różnicę, trust me 🙂
  • stopery – jeśli w uśnięciu przeszkadzają Ci odgłosy ulicy czy domowników, skorzystaj ze stoperów. Ja na szczęście radzę sobie bez nich, ale super sprawdziły się mojej koleżance, która notorycznie była budzona o 5 rano przez odgłosy śmieciarki pod blokiem… 😉
Geek Cat - jak przetrwać home office i nie zwariować.jpeg

#2 Dobrze rozpoczęty poranek

Ile osób, tyle scenariuszy udanego poranka. U mnie zawsze sprawdza się krótka, poranna joga, szybki prysznic, śniadanie i kawa, a gdy już wejdę w tryb pracy – odhaczenie jakiegoś dużego zadania z samego rana. Moja kumpela zaczyna dzień np. od treningu, a rodzice – od wspólnego śniadania i kawy (jest to taki czas z samego rana tylko dla nich). Sprawdź, co najlepiej zadziała u Ciebie i pamiętaj o jednym – warto sobie taki dobry start zaplanować. Nie po to, aby jakoś w magiczny sposób podnieść własną produktywność i zostać bossem rozwalającym taski na łopatki. Warto, bo po prostu każdy z nas na to zasługuje.

#3 Oddzielenie życia zawodowego od prywatnego

To może być akurat jedno z największych wyzwań w całej tej sytuacji. Bardzo łatwo przecież “odpisać na jeszcze jednego maila” oglądając wieczorem serial z partnerem, czy zrobić pranie / prasowanie / obiad w godzinach zarezerwowanych na pracę – “przecież to tylko moment”.

W oddzieleniu życia prywatnego od zawodowego chodzi właśnie o to, aby tych dwóch sfer ze sobą przesadnie nie mieszać (co i tak jest mocno utrudnione, jeśli pracujemy w tobie home office). Tutaj jedyną radą będzie po prostu żelazna konsekwencja. Siedząc w biurze nie gotujesz, nie sprzątasz, nie robisz prania, nie oglądasz serialu – dlatego pracując na home office w godzinach przeznaczonych na sprawy zawodowe też nie powinniśmy tego robić. I odwrotnie – “wyjdź” z pracy o tej 16 – 17 i nie zaprzątaj sobie głowy mailami.

Jeśli te dwie strefy nam się ze sobą zmieszają, ciężko będzie o produktywność, ale także o odpoczynek – ponieważ będziesz mieć poczucie, że “zawsze” jesteś w pracy. I “zawsze” jesteś w domu.

Co u mnie się sprawdza?

  • praca tylko przy komputerze, w wyznaczonym miejscu – moje małe home office, czyli po prostu biurko o wymiarach 120 x 50 cm na którym znajduje się tylko laptop, zewnętrzny monitor, roślinka i lampka to przestrzeń, w której zamykam pracę od kilku miesięcy. Kończę pracę – odchodzę od biurka. Amen. Takim miejscem nie zawsze musi być osobne pomieszczenie, czy własne biurko – wiadomo, że pandemia zastała nas dosyć nieoczekiwana, a nie każdy ma w mieszkaniu swój prywatny gabinet. To serio nie jest must. Czasem wystarczy chociażby stół w jadalni / kuchni czy kawałek blatu na kuchennej wyspie. Stałe miejsce, które skojarzy Ci się z pracą, po prostu ułatwi Ci skupienie i przejście z “pracy” do “domu” – zwłaszcza w sytuacji, gdy z tego domu nie za bardzo możemy wychodzić.
  • strój – w godzinach pracy staram się po prostu ogarnąć na tyle, aby nie wystraszyć nikogo podczas ewentualnej wideo rozmowy 😉 lekki makijaż, ładne i wygodne ubranie – zdecydowanie unikam siedzenia cały dzień w piżamie
  • ustalenie stałych godzin pracy – zwłaszcza, jeśli pracujecie w zespołach, a Wasza praca wymaga stałej komunikacji. Ja staram się tak ułożyć swój plan dnia, aby w godzinach 8-16 zmieścić wszelkie działania w projektach. Wieczory dzięki temu wykorzystuję na odpoczynek czy rozwój. Zdarza się oczywiście, że np. Jakiś call wypadnie mi wieczorem (strefy czasowe, specyfika projektu) ale mój kalendarz to uwzględnia – mam to zaplanowane z wyprzedzeniem, więc plan dnia dostosowuję do takich sytuacji.

Zauważyłam, że w takim “przejściu” z pracy do sfery prywatnej pomógł mi… obiad. A konkretnie ustalenie stałej pory na ten posiłek tuż po zakończeniu pracy. Mam w kalendarzu wbitą stałą godzinę, podczas której codziennie gotuję, a w tle leci odcinek jakiegoś serialu. Dzięki temu odcinam się od spraw zawodowych i pozwalam głowie po prostu trochę odpocząć, a po obiedzie mam rozplanowane inne aktywności, więc tym mniejsza pokusa, aby podłubać wieczorem przy jakimś zawodowym projekcie.

Geek Cat home office praca zdalna

#4 Ustalenie z domownikami jasnych zasad

Jeśli mieszkasz z rodziną, partnerem czy współlokatorami, zdecydowanie warto ustalić jasne zasady panujące podczas pracy. Od razu mówię – nie mam ani dzieci, ani domowników. Mieszkam sama, więc nie doradzę w jaki sposób pracować, gdy tuż obok masz dziecko, które próbuje nauczyć się czegoś w trybie zdalnym, a Ty musisz w tym czasie prowadzić wideorozmowę.

Mogę jedynie podpowiedzieć o tym, co sprawdza się moim znajomym – potraktujcie to bardziej na zasadzie pomysłów do przetestowania, aniżeli prawdy objawionej 😉

  • poinformowanie domowników o porach, w których pracujesz – czasem wystarczy rozmowa i kartka na lodówce (lub drzwiach pomieszczenia, w którym pracujesz), czasem – jakiś umówiony znak, typu “czerwone światełko – nie wchodź!”. Ja, gdy przebywam np. u rodziców, zazwyczaj informuję o tym, że w godzinach X – Y jestem w pracy + dodatkowo zakładam charakterystyczne słuchawki. To umowny znak, aby nie przeszkadzać
  • praca w osobnym pomieszczeniu – jeśli mamy taką możliwość. To chyba najłatwiejsze rozwiązanie – zamykasz za sobą drzwi i po prostu pracujesz
  • ustalenie zasad, aby uniknąć sytuacji, kiedy to podczas uber-ważnej wideokonferencji w której uczestniczysz, dziewczyna postanawia pobrać ostatni update do Simsów, przez co zrywa Ci połączenie. Albo gdy rozentuzjazmowany partner wpada do pomieszczenia w którym akurat prowadzisz wideorozmowę, aby w bardzo niewybrednych słowach opowiedzieć o tym, jak właśnie rozwalił kumpla w FIFE. W dodatku stojąc za Tobą. W samych gaciach. Wybaczcie dosyć obrazowy przykład, ale jesteśmy tylko ludźmi i po prostu o różnych sytuacjach już słyszałam. Aby uniknąć takich wspomnień, po prostu poproś domowników czy współlokatorów o respektowanie Twoich zasad, podkreślając, że to dla Ciebie ważne.

#5 Dyscyplina pracy

Tutaj niestety nie ma żadnego złotego sposobu na motywację. Trzeba po prostu usiąść i zrobić swoje, nawet wtedy, gdy na Netflixie czeka na nas cały sezon “The Crown” do nadrobienia – nawet, gdy tak bardzo nam się nie chce… Co mi pomaga w takich sytuacjach?

  • plan, plan i jeszcze raz plan – po prostu codziennie, zaczynając pracę, doskonale wiem, co mam do zrobienia. Prowadzę kalendarz, który pomaga mi uporządkować wszystkie sprawy. Dodatkowo wszelkie projekty mam rozpisane w Asanie lub ClickUp (w zależności od projektu). Zaczynając dzień, wiem, co mam zaplanowane i od czego muszę zacząć.
  • dobre rozplanowanie projektów – podobno nie ma nic bardziej demotywującego podczas pracy, jak znalezienie “słonia” na swojej drodze. Mowa tutaj o jakimś dużym projekcie, czy wyzwaniu, które jest na tyle spore, że tak naprawdę nie wiadomo nawet od czego zacząć. Tutaj muszę się Wam przyznać, że akurat ja lubię takie “słonie” rozkładać na czynniki pierwsze i tego też trzymam się podczas pracy – rozpisuję projekty do poziomu pojedynczych zadań, których wykonanie nie zajmie dłużej, niż np. 15-30 minut. Dzięki temu na codzień nie rozprawiam się ze “słoniami”, tylko całą listą małych i zupełnie niegroźnych zadań, których odhaczanie to czysta przyjemność.
  • praca w blokach to kolejny sposób na małe hackowanie produktywności, który naprawdę dobrze mi się sprawdza od jakiegoś czasu. W wielkim skrócie polega na tym, że wyznaczam sobie w kalendarzu konkretne bloki np. 2 godziny na projekt A, godzinę na projekt B, 30 minut na projekt C i tak dalej. I tylko podczas ustalonego bloku czasowego zajmuję się pracą nad danym projektem.

Dlaczego to działa?

Po pierwsze – presja czasu. Np. na napisanie artykułu na blog mam w tym dniu tylko 45 minut, więc podczas bloku dedykowanemu blogowi skupiam się jedynie na tym, bo wiem, że po upływie 45 minut muszę przejść do innych tematów.

Po drugie – nie ma czasu na dystraktory. Mając ściśle określony czas, chcesz go wykorzystać jak najlepiej, więc nie marnujesz go np. na przeglądanie Insta Story czy przeglądanie sieci. Praca w blokach pozwala zapanować nie tylko nad pracą, ale także daje przestrzeń na rzeczy totalnie z pracą nie związane – jak np. hobby, odpoczynek, itp. Skoro masz zaplanowaną pracę (w blokach) i wiesz z góry, że te powiedzmy 8 godzin spędzisz produktywnie, to wieczór z czystym sumieniem przeznaczasz na to, na co masz ochotę. Rozpraszając się w czasie zarezerwowanym na pracę nie tylko marnujemy czas, ale też przeciągamy godziny pracy do późna – zwłaszcza pracując z domu. Nie warto!

Ok, plan, zasady i samodyscyplina to jedno (p.s. ostatnio przeczytałam świetną książkę o budowaniu w sobie nawyku samodyscypliny, polecam!), natomiast najważniejsze w całej tej pandemicznej rzeczywistości jest to, aby po prostu nie zwariować. Dlatego mam prośbę – nie narzucaj na siebie zbyt wielkiej presji. Pandemiczny home office, zwłaszcza gdy zalewają nas dosyć stresujące wieści, jesteśmy z dala od rodziny, przyjaciół widujemy na FaceTime, a kumpli z biura – na Zoomie, a przy tym wszyscy drżymy o własne zdrowie i życie, to nie pora, aby odgrywać człowieka ze stali.

Jeśli czujesz taką potrzebę, po prostu sobie trochę odpuść. Zestresowany, niewyspany, czy chory – nie pociągniesz długo na pełnych obrotach. Jeśli czujesz taką potrzebę – skorzystaj z pomocy psychologa, psychoterapeuty, czy psychiatry. Mam nadzieję, że wszyscy doskonale rozumiemy, że wsparcie tego typu specjalistów to nic złego – wręcz przeciwnie. Sama kilkukrotnie z tego typu pomocy korzystałam. W chwili obecnej jestem także w trakcie psychoterapii i widzę ogromną różnicę (na plus, oczywiście!) w jakości swojego życia, więc serio – bez wstydu! 🙂 Niech wstydzą się ci, którzy uważają, że to coś wstydliwego!

Co Wam pomaga przetrwać home office i nie zwariować? Piszcie w komentarzach!

Tags: PoradnikPraca zdalna
Share221Tweet138Share39

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025

Wczytywanie komentarzy...