Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Krótka historia o tym, jak trafiłam do Google Developers Group (GDG)

Jeszcze 1,5 roku temu skrót GDG nie mówił mi zupełnie nic. Czym jest GDG (Google Developers Group), jak tam trafiłam i czym właściwie się zajmuję? 

Często bywałam na eventach Geek Girls Carrots, Czwartkach Social Media czy spotkaniach blogerów w swoim mieście (które to zresztą organizowałam razem z przyjaciółmi) i bacznie śledziłam tego typu wydarzenia w Polsce, ale ani razu nie natknęłam się (wtedy) na jakiekolwiek spotkanie markowane tajemniczym skrótem GDG.

A dziwne. Bo grupy Google Developers nie są żadną niszową społecznością. Są obecne w ponad 100 państwach (i niemal 600 miastach) na całym świecie. Aktywnie rozwijają się również w Polsce, czego żywym przykładem jest moje miasto, ale o tym za moment.

Skąd zatem moja ślepota na eventy GDG? Odpowiedź jest prosta. Wtedy (jeszcze) nie byłam po prostu w tej grupie docelowej. Nie interesowałam się aż do tego stopnia nowymi technologiami, aby śledzić  na przykład spotkania androidowe. Dlatego gdy nieco ponad rok temu (początek lutego 2016) mój dobry kumpel napisał do mnie:

Kooot! Zakładamy GDG w Rzeszowie, jesteś mi potrzebna!

Mogłam odpowiedzieć tylko i wyłącznie:

Waaaat? Ale co to takiego?!

Geek Cat - czym jest GDG Google Developers Group
Fot. Halans CC BY-NC-SA 2.0

Czym jest GDG (Google Developers Groups?)

GDG (Google Developers Groups) to rozsiana po całym świecie społeczność programistów i specjalistów IT korzystających z produktów i usług Google. Większość spotkań skierowana jest do programistów, jednak każdy, kto związany jest z IT, znajdzie coś dla siebie – także graficy, UX/UI designerzy, osoby zarządzające projektami, analitycy oraz wielu innych specjalistów.

Na czym polega działalność GDG?

Nie ma żadnych sztywnych reguł normujących zasady działania. Są ogólne wytyczne, których każdy chapter (czyli grupa działające w danym mieście) powinna przestrzegać. Należy do nich przykładowo zakaz tworzenia grup przez firmy (celem GDG jest integrowanie określonych środowisk związanych z IT, a nie służenie za reklamę dla firmy, który uczyni sobie pod przykrywką społeczności dział rekrutacji lub sprzedaży ;)) czy wymóg aby spotkania i działania nawiązywały do technologii oraz produktów Google, ale poza tymi zasadami każda grupa ma naprawdę wolną rękę w swoich działaniach.

Co robimy jako GDG?

Tak oto społeczność angażuje się w spotkania, konferencje, hackathony, codelaby, warsztaty, ale także zwykłe spotkania integracyjne, na które można przyjść i poznać ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Tutaj także mamy spore wsparcie ze strony Google. Firma ta ma specjalnych pracowników, którzy oprócz masy innych obowiązków, są także zaangażowani w pracę ze społecznościami (np. GDG). Takie osoby (czyli np. Developers Relation Managers) zajmują się m. in. współpracą z grupami w poszczególnych miastach i państwach, pomagają w kontaktach z ekspertami, przygotowują materiały pomagające w organizacji wydarzeń, a przede wszystkim scalają i wspierają społeczność. 

Organizatorzy w GDG dostają np. newslettery, w których oprócz bieżących informacji o nadchodzących konferencjach dostajemy tzw. community info – skrót wydarzeń, którymi żyje społeczność – od spotkań organizowanych dla liderów GDG po hermetyczne memy, żarty czy nawet informacje o… małżeństwach i dzieciach, jakie pojawiają się wśród członków Google Developers Group 🙂

Ponadto Developers Relation Managerowie starają się aktywnie uczestniczyć w spotkaniach i na ile pozwalają im na to obowiązki, odwiedzać poszczególne miasta i grupy.

HappyNewAndroidYear-138
Fot. Krzysztof Sowa, GDG Rzeszów

Czym ja zajmuję się w GDG?

Wróćmy do mglistych początków lutego 2016 😉 Po wyrzuceniu z siebie całej listy argumentów przeciw zaangażowaniu się w GDG (ale ja nie jestem programistką! nie potrafię kodzić! nie znam nawet połowy usług Google dla deweloperów! i wiele innych…) stwierdziłam, jak to moja pokrętna kocia logika podsunęła:

W sumie, to dlaczego nie? Przecież przyda się ktoś od marketingu i „ogarniania”!

I tak oto już dwa dni później siedzieliśmy w czwórkę (grupa rzeszowska została założona przez cztery osoby) w biurze kumpli, czekając aż na Hangoutcie pojawi się DRM z Google odpowiedzialny m. in. za społeczność w Polsce i powie nam, jak żyć.

No dobra, tak serio, to rozmowa ta była po prostu takim wprowadzeniem do tego, co nas czeka. Dawid (bo tak na imię miał ów DRM) chciał dowiedzieć się, czym się zajmujemy, co nas zmotywowało do założenia grupy, a także przedstawił w skrócie jak wygląda jej funkcjonowanie, czego możemy się spodziewać, oraz jak wygląda współpraca z innymi chapterami. Taka pigułka wiedzy, jaką powinien posiadać początkujący organizator.

Kolejnym krokiem było już tylko ogarnąć tyłki i… zabrać się za budowanie historii GDG w naszym mieście. Miesiąc po starcie zorganizowaliśmy pierwszy event. Obecnie mija rok odkąd założyliśmy Google Developers Group Rzeszów. Nasz zespół organizatorski rozrósł się z 4 do ponad 10 osób. Nie robimy już jednego wydarzenia w miesiącu, a… cztery. Udało nam się zorganizować pierwsze w Polsce wydarzenie dotyczące Android Auto i wypracować sobie tytuł najaktywniejszej z nowych grup GDG w 2016 roku w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Geek Cat na scenie. Kilka razy przyszło zmierzyć się także z oporami przed wystąpieniami publicznymi… 😉 // fot. Krzysztof Sowa, GDG Rzeszów

I tak szczerze? Dumna jestem z tego. Jak cholera. Bo pokochałam ludzi, z którymi na co dzień buduję i rozwijam tę społeczność. Mamy naprawdę świetny zespół. Mamy też niezawodnych ludzi, którzy z pasją angażują się w spotkania, które przecież dla nich właśnie tworzymy.

Czas spędzony w GDG daje mi naprawdę wiele. To nie tylko świetni ludzie, pełni pasji (i potrafiący godzinami rozprawiać o kodowaniu w sposób, który jest bardzo zjadliwy dla takich lamerów – nie kodujących przecież! – jak ja!) ale także mnóstwo doświadczeń, które dają niejedną szansę na wyjście z własnej strefy komfortu i zmierzenie się z własnymi strachami (np. prowadzenie 45-minutowej prelekcji dla niemal 100 osób z regionu CEE w Google Campus Warsaw. Po angielsku. Been there, done that. Przeżyłam!)

Geek Cat - wystąpienie na GDG CEE Summit
Przed wystąpieniem na Summicie GDG CEE w 2016 roku prawie padłam na zawał ze stresu 😀 na szczęście nie poszło źle (nikt nie zasnął w trakcie mojego wykładu, a nawet trochę poheheszkowaliśmy) // Fot. Łukasz Byjoś, GDG Rzeszów

W GDG Rzeszów zajmuję się od samego początku wieloma rzeczami. Od ogarniania strony, mediów społecznościowych, pisania tekstów, kontaktu z partnerami, prelegentami, mediami, tworzenia grafik, po tworzenie i wysyłanie newsletterów, promocję naszych spotkań i działań, czy koordynowanie poszczególnych projektów. GDG dało mi, jak i innym osobom z naszego teamu, możliwość wykazania się na wielu polach. Niekiedy śmiejemy się nawet, że praca na rzecz GDG przypomina trochę pracę w startupie 😉 Nikt jednak nie narzeka, wręcz przeciwnie. Z każdym tygodniem mamy apetyt na większe i bardziej epickie rzeczy.

Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że kumpel zdołał mnie namówić, bym przynajmniej spróbowała. Spróbowałam. Postanowiłam zanurzyć się w zupełnie nieznany mi wcześniej świat. Wpadłam po uszy 🙂

Fot. w nagłówku: Nicolas Grevet CC BY-NC-SA 2.0

 

Zapisz się na Geekletter!

Otrzymuj najnowsze porady na temat marketingu, przedsiębiorczości i przydatnych narzędzi oraz aplikacji, które usprawnią Twoją pracę - bezpośrednio na maila!

Zero spamu. Możesz się wypisać w każdej chwili.

Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

  • Trochę Ci nawet zazdroszczę, tak o tym opowiadasz! 😀 Cieszę się i jestem dumna, bo być jedną z najlepszych nowych grup w EU – to naprawdę coś! 😀 Gratuluję!

    • dzięki Mona! 🙂 <3 zakładając GDG rok temu nie pomyślelibyśmy nawet, gdzie nas to zaprowadzi. A najlepsze jest to, że jeszcze wiele przed nami! 🙂

  • Kosmos na kółkach. Tak bym to określiła. Ale pozytywny, oczywiście 😉 Zapewne, gdyby ktoś rzucił mi podobną propozycję jak Tobie, to zarzuciłabym go zbliżoną argumentacją (nie programuję, programy, nie, C++, nope, stron już też dawno nie projektuje, ja i Google, pfff…. tere fere itd). Także gratuluję!
    Również gratuluję zmiany identyfikacji, adresu z Hattu na GeekCata. Uśmiechnęłam się, jak zobaczyłam newslettera na mailu. Bo samej mi chodzi po głowie reaktywacja GrafikUsa, ale już jako LazyKiwi. Miałam przeszło 1,5 roku przerwy od blogosfery. Od blogów, wpisów, komentowania. Trochę mnie wchłonął świat praca-uczelnia-praca. Teraz też niby nie jest lepiej, ale coś próbuję ogarniać 😀

    • U mnie czas bardzo często jest tak okrojony, że tego czasu na blogowanie jest zdecydowanie mniej niż kiedyś. Zastanawiałam się nawet czy tego nie rzucić, ale po przerwie jednak za bardzo mi tego brakowało. Dlatego ta zmiana… taki trochę nowy początek 🙂 mam nadzieję, że wykluje się z tego pomysłu coś dobrego, dlatego i Tobie mocno kibicuję – najważniejsze to iść za głosem serca 🙂

      A co do sytuacji opisanej w tekście – tak, dokładnie, kosmos na kółkach 😀 A w dodatku ten „kosmos” zgarnia mnie co chwila do zupełnie innych wymiarów 😀 wspominałam o tym ostatnio tutaj: https://geekcat.pl/selfie-prezes-youtube-women-techmakers-boty-ktore-staly-sie-ludzmi-flashback-1/ (no bo come on, ale w jakiej innej sytuacji miałabym okazję pogadać z prezes YouTube i strzelić sobie z nią selfie? :))

  • Pingback: Nie było jeszcze w Polsce takich wydarzeń Google. Dodaj je do swojej checklisty! - Geek Cat()