• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Organizacja Moja organizacja

Praca w podróży – z tymi urządzeniami się nie rozstaję

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
15.11.2020
in Moja organizacja, Organizacja, Podróże, Technologia i nauka
Reading Time: 9 mins read
4
427
SHARES
3.3k
VIEWS

Śmiem twierdzić, że praca w podróży to w dobie szybkiego internetu i miniaturyzacji nic innego jak… czysta przyjemność. Zwłaszcza, że wystarczy naprawdę niewiele, by być przygotowanym na wszelkie okoliczności. Sprawdźcie, jakie urządzenia zabieram zawsze ze sobą.

Jak na prawdziwą geek girl przystało, nowe technologie, oraz różnego rodzaju aplikacje i urządzenia ułatwiające codzienne życie to coś, bez czego nie wyobrażam sobie swojej codzienności. Bardzo cenię sobie to, że przyszło mi żyć w XXI wieku – w dobie szybkiego internetu oraz szerokiego dostępu do wiedzy i informacji.

Dzięki temu nawet dłuższy wyjazd nie wiąże się z odcięciem od prowadzonych projektów. Wystarczy lekki laptop i dostęp do internetu, aby na szybko przejrzeć maile, odpisać na pilne wiadomości, czy w wolnej chwili zająć się przygotowaniem jakiegoś artykułu. Social media? W trakcie podróży spokojnie możesz się nimi zająć, korzystając ze smartphone’a i kilku popularnych aplikacji.

Dziś dzielę się z Wami swoim zestawem minimum – znajdziecie tu urządzenia, które zawsze zabieram ze sobą w podróż i które już nie raz uratowały mi życie (przynajmniej to online… ;)).

Spis treści

Toggle
  • Praca w podróży – z tymi urządzeniami się nie rozstaję
    • #1 Laptop
    • #2 Smartphone
    • #3 Aparat
    • #4 Zestaw przejściówek
    • #5 Powerbanki
    • #6 Słuchawki

Praca w podróży – z tymi urządzeniami się nie rozstaję

Geek Cat -Praca w podróży - z tymi urządzeniami się nie rozstaję

#1 Laptop

Obecnie korzystam z 13-calowego Acera V13 (dysk SSD, 8GB RAM, Procesor Intel Core i5). Pracuję na nim już ponad 2,5 roku i muszę przyznać, że nie dał mi jeszcze powodów do większych narzekań. Ciągle działa bardzo sprawnie – bez problemu obsługuje podstawowe zadania i apki. Nie ma problemu z kilkunastoma (częściej: nawet kilkudziesięcioma…) pootwieranymi kartami w Chrome (tak, niestety jestem z tych, którzy ciągle mają odpalone masę kart w przeglądarce), większymi plikami i projektami do “zmielenia” w Photoshopie, czy z wyrenderowaniem jakiegoś filmu w Adobe Premiere.

Nie oszczędzam go i wożę ze sobą wszędzie. Powoli rozglądam się za jego (lżejszym) następcą (bo jednak niekiedy noszenie dodatkowego 1,5 kg w plecaku czy torebce daje mi się we znaki), ale pomijając ten jeden szczegół, nie mam mu nic do zarzucenia.

[AKTUALIZACJA 2018] Od kilku miesięcy Acera V13 zastąpił mi (zwłaszcza, gdy w grę wchodzi praca w podróży) 13-calowy Macbook Air. Jest lżejszy, workflow jest naprawdę przyjemny, a i pod względem wydajności (zwłaszcza w stosunku do moich potrzeb i wymagań) jak na razie spokojnie daje radę. Ciągle jeszcze się dziwię, jak łatwo przychodzi mi na nim chociażby montowanie prostych filmów czy podstawowa obróbka zdjęć do sieci.

Jeśli jesteście ciekawi moich pierwszych wrażeń po rozpoczęciu pracy na Macu i przesiadki z Windowsa, to odsyłam do tego tekstu:

  • Macbook Air – czy warto? Postanowiłam się o tym przekonać

#2 Smartphone

Od ponad 1,5 roku służył mi wytrwale Huawei P8 Lite. W momencie jego zakupu kierowałam się stosunkiem jakości do ceny. “Na szybko” potrzebowałam telefonu do 1000 zł, który spełni kilka kryteriów: będzie działał płynnie, wepnę do niego drugą kartę SIM/kartę pamięci, (a miejsce na dodatkową kartę SIM gdy podróżujecie poza Europą jest baaaardzo przydatne :)), będzie działał na Androidzie (sorry Apple!), obsłuży bez zadyszki aplikacje, z których korzystam, zrobi stosunkowo dobre zdjęcia i nie rozładuje się po kilku godzinach pracy.

Wybrany przeze mnie model Huawei całkiem nieźle sprostał wyzwaniu. Ponadto okazał się telefonem pancernym. Nie zliczę, ile razy roztrzaskałam etui, ile razy wypadł mi z dłoni w trakcie rozmowy, uderzając np. kantem o chodnik/płytki/kostkę brukową lub jak często nieopatrzne szarpnięcie kabla ładowarki powodowało spektakularne bęcnięcie telefonu o podłogę czy meble. A mimo to żyje i ma się dobrze. Jedyny znak po tych harcach to pęknięta szybka w lewym, dolnym rogu – dosłownie jedna “rysa”, która nie wpływa na użytkowanie.

Niedawno poczciwego Huawei zastąpił Google Pixel, który robi oszałamiające zdjęcia, niestety nie mogę się wypowiedzieć o nim w kontekście podróży (jeszcze). Nie mieliśmy jak dotąd większych okazji do wspólnego eksplorowania świata. Za jakiś czas zatem pewnie zrobię tutaj małą aktualizację.

[AKTUALIZACJA 2018] W chwili pisania tej aktualizacji Google Pixel towarzysyz mi już od dobrych 8-9 miesięcy. W tym czasie był ze mną na Litwie, w USA, przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz, a już wkrótce zabieram do ze sobą do Hiszpanii. Cierpliwie znosi serie zdjęć i maltretowanie mapy, oraz nawigacji. Przy intensywnym korzystaniu spokojnie wytrzyma większą część dnia. Jeśli do tego dołożymy fotografowanie otoczenia (czyli w moim wydaniu cykanie ok. 800 fotek dziennie na wyjeździe… serio) to bez powerbanka niestety nie mamy nawet co wyruszać w miasto. Jakość zdjęć jest świetna, płynność działania bez zarzutu.

Jedynym minusem tego telefonu w podróży jest brak miejsca na drugą kartę SIM. O ile podróżujecie po Europie i korzystacie z roamingu, to nie macie czym się przejmować. Problem zaczyna się w momencie np. wyjazdu do USA. Wtedy bardziej opłaca się po prostu kupić tamtejszą kartę SIM z pakietem Internetu, aniżeli korzystać z roamingu, którego stawk iw tym wypadku nie należą do najtańszych. W takiej sytuacji musimy po prostu zamienić karty, co jest dosyć uciążliwe – zwłaszcza w podróży.

#3 Aparat

Obecnie korzystam z aparatu Canon GX7 Mark II. Jest mały, lekki, poręczny i łatwo go upakować w plecaku, torebce czy nawet w kieszeni. Swój chrzest bojowy przeszedł ze mną w połowie września, gdy zabrałam go ze sobą na wyjazd do Singapuru. Świetnie się sprawdza zarówno podczas robienia zdjęć jak i nagrywania filmów – także nocą, lub przy słabym oświetleniu.

#4 Zestaw przejściówek

W Europie nie będzie raczej przydatny (poza Wielką Brytanią), ale jeśli wybieracie się do USA lub Azji – warto przygotować się wcześniej. Zwykłą przejściówkę (adapter) do gniazdka można kupić już za ok. 10-20 zł w sklepach typu Media Markt. Gdy wybieram się do kraju, który korzysta z innych gniazdek aniżeli europejskie, jest to jeden z moich najważniejszych punktów na liście – możecie mieć wszak cały zestaw elektroniki, ale co nam z komputera czy telefonu, jeśli nie będziemy w stanie go naładować? ?

Obecnie w podróży korzystam z małego, podręcznego zestawu (takie all in one). Ma w sobie kilka przejściówek, a zajmuje tyle samo miejsca, co jeden standardowy adapter (przejściówki sprytnie wkładają się jedna w drugą… i trzecią… i czwartą… itp. ;)) Uwielbiam takie praktyczne drobiazgi!

#5 Powerbanki

Podczas wyjazdów zawsze mam przy sobie przynajmniej jeden. Takie urządzenia nie zajmują dużo miejsca, a często potrafią uratować skórę, gdy pada nam bateria w telefonie, aparacie czy czytniku, a w pobliżu ciężko o miejsce, gdzie można podładować baterie w standardowy sposób. Ja korzystam z powerbanków Xiaomi – jeden spokojnie pozwala na naładowanie baterii w telefonie i aparacie + zostaje zapas na nagłe potrzeby 🙂

#6 Słuchawki

Kolejny gadżet, bez którego nie ruszam się z domu. Pozwala mi na natychmiastowe “odcięcie się” – czy to w kawiarni, na lotnisku, czy w samolocie. Zakładam słuchawki, odpalam Spotify lub Noisli i mam w nosie cały ten hałas, który generuje otoczenie. Tutaj polecam słuchawki z redukcją szumów – np. takie, od Sony – poczujecie różnicę, oczywiście na plus.

[AKTUALIZACJA] Obecnie w podróż zabieram ze sobą najczęściej słuchawki Apple urBeats Gold. Małe, lekkie, poręczne i zupełnie niepozorne, a doskonale radzą sobie z jakością dźwięku czy wygłuszeniem. Szczegónie doceniam te maleństwa w trakcie lotów, ponieważ świetnie odcinają od hałasu panującego na pokładzie samolotu. Nawet latanie Dashami nie straszne, gdy mam je w kieszeni 😉

Tak wygląda u mnie w wielkim uproszczeniu praca w podróży, a jak to jest u Was? Pracujecie na wyjazdach, czy tylko w biurze / domowym zaciszu? Jakie sprzęty ułatwiają Wam pracę?

Tags: GeekgirlNarzędziaPodróżeProduktywność
Share173Tweet106Share30

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025

Wczytywanie komentarzy...