Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Produktywność – 7 mitów w które wierzy każdy z nas

Produktywność to cecha porządana przez każdego z nas. Oto 7 największych mitów na jej temat - sprawdź, w ile z nich sam wierzysz!

Produktywność to współcześnie słowo-zaklęcie. Mówisz „produktywność” i bum! Pojawia się rzesza ekspertów, która doradza i prawi jedyne słuszne tezy na jej temat, szczególnie, odkąd pokutuje w nas obraz człowieka sukcesu – cyborga, który ogarnia tysiąc spraw za jednym zamachem.
Popularność tego tematu sprawiła, że wyłoniły się dwa główne obozy: fanatyków produktywności i jej totalnych przeciwników. Jedni mają tysiące sposobów na podkręcenie swojej efektywności, drudzy – tyle samo wymówek, by wsadzić argumenty pierwszych między bajki, jednak łączy ich jedno. Żadna z tych grup nie jest wolna od rozpowszechniania mitów na temat produktywności. Dziś biorę na warsztat kilka z nich .

Zobacz też: Pozostałe artykuły na Geek Cat w kategorii „Produktywność”


Produktywność – 7 mitów w które wierzy każdy z nas

 

Geek Cat - Jak dodać wydarzenia z Facebooka do kalendarza Google

1. Istnieje magiczny system, który odmieni Twoje życie

Niestety, muszę Cię rozczarować. Wiele systemów stworzonych przez ekspertów sprawdza się u większości, ale nikt jeszcze nie wymyślił takiego, który będzie idealny dla każdego. Ponadto, żaden system nigdy nie sprawi, że Twoje życie zmieni się ot tak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jeśli sam nie zechcesz wziąć się za siebie i swoje plany, nie oczekuj, że ktoś to zrobi za Ciebie. Niemniej jednak, w kolejnym punkcie rozwinę nieco tę myśl, a mówi on o kolejnym micie:

2. Nie istnieje żaden system, który jest mi w stanie pomóc

Takie twierdzenie trąci nieco hipokryzją, gdyż tak naprawdę ze wszystkiego możemy czerpać inspirację. Jasne, konkretny system zarządzania czasem czy organizacji pracy może w całości się nie sprawdzić w Twoim przypadku, ale z pewnością odnajdziesz w nim przynajmniej jeden element, który okaże się cenny, przydatny czy wart wykorzystania, prawda?

Ten mit najczęściej powtarzają osoby sfrustrowane, które w głębi serca nie chcą zmian. Nie dziwmy się – niekiedy bardzo trudno jest nam wyjść ze swojej strefy komfortu i postawić kolejny krok do przodu. Nie lubimy zmian i tego, co nieznane, a stagnacja jest przewidywalna, co nasz mózg odbiera po prostu jako poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa.

3. Dzięki produktywności będę mieć czas na wszystko

Cóż, niekoniecznie, a to z kilku powodów. Po pierwsze, bardzo często zdarza nam się błędnie oszacować siły na zamiary. Nie zostawiamy sobie potrzebnego marginesu na zdarzenia, które nie zależą od nas (opóźnienia w odpowiedzi od innych osób, nieoczekiwana awaria systemu, choroba osoby kontaktowej, nieoczekiwana wizyta znajomych itp.). Zapominamy też o tym, ze doba ma tylko 24 godziny – nawet najstaranniejsze rozplanowanie dnia nie rozciągnie go ponad standardowe ramy 🙂

Ponadto czasami po prostu sami nie jesteśmy w 100% wydajni – niekiedy wystarczy gorszy dzień na uczelni/w pracy, osłabienie czy nieoczekiwane komplikacje. Planując sobie pracę warto do szacowanego czasu dodać jeszcze ok. 30% lub wyznaczyć deadline wcześniej, niż to konieczne – tak dla bezpieczeństwa.

Geek Cat - 4 prawdy na temat przedsiębiorczości, o których mało kto pamięta

4. Produktywność = zrobię wszystko, co mam w planach

Kolejny mit, w który wierzyłam nieprzyzwoicie długo (a jak się potem okazało, z opłakanymi skutkami). Współczesny człowiek cechuje się skłonnością do wyznaczania sobie wielu zadań (niekiedy zbyt wielu). Wokół nas tak wiele się dzieje! Szkolenia, eventy, pokusa uczenia się na własną rękę, a tu jeszcze znajomy zapuka z jakimś ciekawym projektem. Optymistycznie (patrz punkt 3.) zakładamy, że uda nam się pogodzić wszystkie obowiązki, a potem… no właśnie.

Spraw nie ubywa, bo przecież zazwyczaj każde działanie rodzi kolejne, a my po pewnym czasie życia na wysokich obrotach jesteśmy przemęczeni, zniechęceni i źli. Kluczem do produktywności jest umiejętność wyznaczania priorytetów i to od nich należy warunkować kolejne działania, by nasz plan jako tako trzymał się w wyznaczonych ramach bez uszczerbku na naszym zdrowiu.

5. Produktywność = najlepiej pracuję pod presją czasu

Wymówka każdego studenta przed sesją, czyż nie? 🙂 No właśnie… wymówka. Osoba, która tak twierdzi, prawdopodobnie po prostu nie chce brać odpowiedzialności za nieumiejętne rozplanowanie swojej pracy, a przy tym także za bałagan, jaki przy okazji „pracy pod presją czasu” generuje wokół siebie. Nikt chyba nie lubi czekać do ostatniego momentu na ważny telefon, odpowiedź, maila, a tym bardziej na efekt wzajemnej pracy (oczywiście nie mówię tu o sytuacjach, w których natrafiamy na nieoczekiwane wydarzenia losowe).  Praca nad czymś na ostatnią chwilę rzadko przynosi dobre rezultaty.

6. Zajęty = produktywny

To, że ciągle jesteś zajęty, wcale nie oznacza, że jesteś produktywny. Prawdopodobnie świadczy to jedynie o tym, że albo błędnie wyznaczasz swoje priorytety, albo wygodnie Ci stwarzać pozory osoby zaabsorbowanej ciągle jakimiś sprawami. Powiedzmy sobie szczerze, w dobie Facebooka i innych tego typu rozpraszaczy ciągle jesteśmy zajęci 🙂 I to niekoniecznie pracą. Po prostu trudno nam się skupić na czymś, gdy zewsząd płyną nowe informacje i rozpraszacze. Jeśli zgadzasz się z tym mitem, zastanów się, ile w tej „zajętości” jest naprawdę produktywnej pracy nad zadaniami.

7. „Produktywność = mówię wszystkim i wszystkiemu „TAK”

To kolejny, bardzo popularny mit, a okazuje się, że coraz częściej „TAK” oznacza tę złą odpowiedź… Wielu z nas nie potrafi odmawiać. Sama często miewałam z tym problem, przez co brałam na siebie mnóstwo (niepotrzebnych) obowiązków, a ludzie po prostu nie szanowali mojego czasu. Wiedzieli, że „przecież i tak odpiszę„, albo „przecież i tak nie odmówię pomocy„.

Postanowiłam z tym skończyć, gdy podczas kumulacji takich spraw pewna osoba zaczęła mieć do mnie niemałe pretensje, że nie jestem w stanie zrobić czegoś niemal z dnia na dzień (gdy normalnie zadanie to zajmuje około tygodnia – normalnie, tj, gdy bierzesz takie zadanie np. jako zlecenie w pracy). Ta lekcja podziałała na mnie jak kubeł zimnej wody 🙂 Dziś o wiele ostrożniej zgadzam się na pomoc czy zaangażowanie, a tym samym nauczyłam się cenić swój czas. Dosłownie.

A może Ty znasz jakieś mity na temat produktywności? Koniecznie podziel się nimi w komentarzu! 


Psst! Dołącz do zamkniętej grupy „Przedsiębiorczość dla kreatywnych” gdzie otrzymasz dostęp do dodatkowych materiałów, artykułów i dyskusji o przedsiębiorczości właśnie!

Przedsiębiorczość dla kreatywnych

Zapisz się na Geekletter!

Otrzymuj najnowsze porady na temat marketingu, przedsiębiorczości i przydatnych narzędzi oraz aplikacji, które usprawnią Twoją pracę - bezpośrednio na maila!

Zero spamu. Możesz się wypisać w każdej chwili.

  • Nie znam mitów, ale znalazłem (przynajmniej dla siebie) złoty środek.. Ogranicza się do 4 myków: 1. Korzystanie z matrycy Eisenhowera; 2. Nie więcej niż 3 punkty w rubryce WAŻNE-PILNE na dzień; 3. Jeśli tylko to możliwe, zwolnienie obrotów w środku tygodnia pracy (np. środa); 4. Bezwzględny odpoczynek w niedzielę.

    Dobry wpis. Dzięki!

    • o i masz, takie komentarze lubię! 🙂 dzięki 🙂

      • A co tam, nawet dodam twój blog do zakładek 😉

        • Tomku, +30 do mojego ego 😀

  • Ze wszystkim się zgodzę 🙂

    • oj, +10 do mojego ego 😀 pozdrawiam! 🙂

  • Tak proste, a jednocześnie tak trudno być produktywnym. Już wiem nad czym muszę popracować i jaki będzie mój cel na wiosnę – być bardziej produktywnym i skończyć z „rozpraszaczami” :D. Zainspirowałaś mnie 🙂

    • miło mi to słyszeć, dzięki! 🙂

  • Ciekawy post, daje do myślenia tym bardziej, że wplatasz własne doświadczenia. Jak dla mnie, najwięcej pracy mam przed sobą w kwestii punktu numer 5 😉

    • Może dzięki temu ktoś się przed nimi ustrzeże 😉 a punkt 5 – moja zmora jeszcze sprzed kilku lat 😀 trudny zawodnik, ale wierzę, że poradzisz sobie z nim raz-dwa! 🙂

  • Dobry wpis nie jest zły, a Twój jest świetny. Ja działam obecnie na 150 % ale czuję że za dwa tyg będę działać na 25 % bo po prostu się nie da być wiecznie na 100 % 🙂

    • ajć, dzięki! 🙂 coś czuję, że o life-work balance też przydałby się post 😀

  • Moim zdaniem wszystko zależy od samozaparcia i dobrego rozplanowania. Ale bez chęci nic nie zrobimy – a sesja jest najlepszym przykładem (nie moim bo zdałem wszystko! :D)

    • zaiste! 🙂 chociaż do chęci dodałabym jeszcze jedno – DZIAŁANIE 😀

  • Pracę rozbijam na cały dzień i dzięki temu nigdy nie czuję się przemęczony, a efektywności mogą mi pozazdrościć 🙂

    • ja natomiast zazdroszczę możliwości takiego dzielenia pracy 🙂 #etat

  • Pingback: Podsumowanie tygodnia #2 |()

  • Zbyt wiele zadań dziennie. Przed snem ustalam sobie maksymalnie trzy główne zadania, którymi będę się zajmować: robię je i później robię to, na co jest aktualnie zapotrzebowanie albo odpoczywam ;). Nie lubię działać bez takiego ramowego planu, wtedy mam wrażenie że jestem taką nieproduktywną kluchą. A kiedy w moim planie punktów jest zbyt wiele, mam wrażenie że jestem ciągle zajęta (patrz punkt 6).

  • Pingback: Samodzielna nauka języka obcego - poradnik cz. I - Hattu()