• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Organizacja Moja organizacja

Kalendarz, który pracuje za Ciebie – jak planować, by efektywniej zarządzać czasem?

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
15.11.2020
in Moja organizacja, Organizacja
Reading Time: 5 mins read
7
600
SHARES
4.1k
VIEWS
[g1_lead]

Kilka prostych zasad, jakimi kieruję się przy planowaniu swojego czasu, pomogło mi w końcu skupić się na tym, co ważne i wśród miliona projektów znaleźć czas dla siebie – bez wyrzutów sumienia. Jak?

[/g1_lead]

Jestem ogromną fanką wszelkich technologicznych zabawek, które pomagają w organizacji i podnoszą produktywność. Dzięki swojej małej manii na tym punkcie przetestowałam naprawdę sporo aplikacji i narzędzi, jak chociażby Evernote, Trello, Any.do, czy wiele innych.

Nie potrafię sobie wyobrazić dnia bez korzystania z aplikacji, które spinają wszelkie moje projekty, a mimo to… ciągle wszystkie te sprawy muszę mieć w jednym miejscu. Najlepszym dla mnie jest kalendarz. Dlaczego?

Spis treści

Toggle
  • Deadline goni deadline – jak wygląda Twój kalendarz?
  • Kalendarz – najważniejsze zasady, którymi kieruję się przy planowaniu
    • A jak Wy pracujecie ze swoimi kalendarzami?

Deadline goni deadline – jak wygląda Twój kalendarz?

Nie wiem jak to wygląda u Was, ale patrząc na swoje życie (a także wielu moich znajomych) widzę, że rytm codzienności odmierzają jednostki czasu, zamknięte w sztywnych ramach goniących terminów i spotkań. Kilka przykładowych:

  • terminy egzaminów i oddawania prac zaliczeniowych u profesorów na studiach,
  • terminy oddania projektów w pracy,
  • termin dostawy zamówionych przez internet zakupów
  • oczekiwany czas dojazdu z punktu A do punktu B wyznaczony przez wujka Google na podstawie naszej lokalizacji i planu dnia

Pomiędzy tymi wszystkimi punktami na osi czasu znajdziemy większe, lub mniejsze luki, na które warto spojrzeć z nieco innej perspektywy. Każda z nich to określona ilość czasu, który można wykorzystać lub zmarnować. Jest z góry określona – znamy dokładnie jej początek i koniec – nieco inaczej, niż w przypadku list to-do. Nie wiem jak to wygląda u Was, ale wiem z doświadczenia, że lubią one wydłużać się w nieskończoność, a dosłownie kilka punktów skreślonych na kartce lub w aplikacji, zupełnie nie wiadomo kiedy, rozrasta się do kilkudziesięciu pozycji…

Kalendarze mają to do siebie, że dając nam wielką wolność w planowaniu, jednocześnie ograniczają. Możemy planować na przykład uruchomienie własnego sklepu internetowego – kalendarz ochoczo przyjmie deadline. Podobnie z innymi projektami, spotkaniami, planami. Tygodniowe wakacje? Kurs prawa jazdy? Sesja na uczelni? Konferencja? Warsztaty? Super! Wpisz, zaplanuj, zakreśl wyraźnym kolorem lub postaw ogromny, czerwony wykrzyknik obok. Zrobione? Do kalendarza możemy wpisywać wszystko, o czym tylko zamarzymy. Zabawa zaczyna się jednak w momencie, kiedy uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy w stanie rozciągnąć doby, dodać do tygodnia dwóch dodatkowych dni, ani poszerzyć kwartału o… dodatkowe pół roku.

Kalendarz wymusza na nas podejmowanie decyzji. Jeśli coś zaplanowałeś, podejmij decyzję – czym wypełnisz swoją lukę? Scrollowaniem Facebooka czy przeznaczeniem godziny na pracę, która posunie Twoje plany o krok do przodu? Albo – albo. Wybieraj. Czasu nie rozmnożymy. Zdecyduj, czym się dziś zajmiesz? Jak wykorzystasz 2 godziny w pociągu? Kalendarz zmusza także do dyscypliny. Pokazuje dokładnie jak wiele pustych okienek w naszym planie dnia przecieka przez palce, a ile z nich zapełniamy czymś istotnym.

Kalendarz – najważniejsze zasady, którymi kieruję się przy planowaniu

#1 Rezerwuję w kalendarzu czas z góry tylko na najbardziej istotne dla mnie projekty (jak na przykład Google Developers Group – z góry wiem, że X razy w tygodniu poświęcam na pracę nad tematami dla GDG Y czasu. Dodaję do kalendarza i w tych godzinach nie zajmuję się niczym innym. Tylko od mojej formy i produktywności w danym dniu zależy, ile spraw posunę do przodu)

#2 Ustawiam w kalendarzu przypomnienia – dla każdego ważnego spotkania, bloku czasowego, ważnych terminów, rocznic, deadline’ów. WAŻNYCH – słowo klucz, bo…

#3 Do kalendarza trafia tylko to, co jest dla mnie naprawdę WAŻNE i istotne. Nie ma tutaj miejsca na rzeczy z gatunku „jeśli zostanie mi czas…” (który przecież nigdy nie zostaje!) albo „może jeszcze zmieszczę to…” (nope! tylko plan minimum, który w moim przypadku i tak jest dosyć napięty i rozrośnięty)

#4 Korzystam z celów i przypomnień w kalendarzu Google. Świetna sprawa! Jeśli chcesz w ciągu dnia znaleźć czas na określoną rzecz, np. bieganie, czytanie, pisanie (wpisz dowolną czynność, na którą zawsze brakuje Ci czasu), ustawiasz w kalendarzu Google swój cel, a aplikacja sama znajduje Ci na to czas w Twoim planie dnia – bukując odpowiednią ilość czasu (z góry ją sobie określasz) w pustym okienku w Twojej agendzie. Przypomnienia natomiast ratują mnie niejednokrotnie – zwłaszcza przy ogarnianiu skrzynki mailowej (przypomnienia są zintegrowane z kalendarzem Google i Google Inbox – możesz w Inboxie ustawić sobie przypomnienie o danym mailu na konkrety termin, godzinę i miejsce, lub wstawić dowolne inne przypomnienie z poziomu kalendarza jak i skrzynki pocztowej. Magia <3)

A jak Wy pracujecie ze swoimi kalendarzami?

Tags: Czas
Share212Tweet133Share37

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025

Wczytywanie komentarzy...