Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

W sieci (kontaktów) – networking

Sprawdź, ile osób dzieli Cię od Obamy i dlaczego budowanie relacji zawodowych ma obecnie tak duże znaczenie

Geek Cat - Networking

Czy spotkałeś się kiedyś ze stwierdzeniem, że ktoś w Twoim otoczeniu dostał pracę „po znajomości”? Z pewnością, jednak czy mądre korzystanie z sieci kontaktów oraz szeroko pojety networking to coś złego?


Czy polecenie znajomego komuś, kto poszukuje pracownika, jest czymś złym? Wydaje mi się, że często jeszcze pokutuje u nas dosyć krzywdzące wyobrażenie o funkcjonowaniu sieci zawodowych kontaktów. Zbyt często utożsamiamy to z kumoterstwem, kolesiostwem i niesprawiedliwym procesem rekrutacji. Czy słusznie?

Wyobraź sobie, że sam jesteś pracodawcą. Rozwijasz swoją firmę i poszukujesz specjalistów w konkretnej dziedzinie. Jak myślisz, czy łatwo ich znaleźć? Jest przecież internet. Jest względnie określony poziom bezrobocia. Jest mnóstwo osób po studiach i kursach, które poszukują pracy. Jest zapewne równie wiele wykwalifikowanych osób w wieku 40+, z którymi były pracodawca rozstał się bez sentymentów w ramach cięcia kosztów. Masz swojego specjalistę już niemal na widelcu, prawda?

Otóż niekoniecznie. Jak pokazuje doświadczenie wielu moich znajomych, w obecnych realiach trudno znaleźć eksperta czy solidnego pracownika „z ulicy”. Czy w takiej sytuacji, na miejscu przedsiębiorcy nie skorzystałbyś z polecenia swojego znajomego, który zna eksperta, jakiego potrzebujesz w swojej firmie? Ba, znajomy pracował z nim, wie, co ten specjalista potrafi, może go z czystym sercem polecić. Zaprosiłbyś taką osobę na rozmowę kwalifikacyjną? Odpowiedź chyba jest jasna.

Networking nie ma zbyt wiele wspólnego z kolesiostwem. To naturalna giełda kontaktów. To właśnie one są kluczową walutą.

Po co mi networking?

Jak mawiają, przezorny zawsze ubezpieczony. Dla jednych sieć kontaktów to zbędny wymysł, dla innych – naturalny element funckcjonowania w środowisku biznesowym. Osobiście uważam, że warto zastanowić się nad tym rozwiązaniem, niezależnie od tego, czy i w jaki sposób planujemy obecnie naszą karierę. Życie już kilkukrotnie udowodniło mi, że networking jest potrzebny, zwłaszcza w najmniej oczekiwanych momentach 😉

Geek Cat - Po co Ci Networking

Od czego zacząć?

Podstawa – portale networkingowe


Tutaj z pomocą przychodzi nam internet i takie serwisy, jak Linkedin. Zacznij od zarejestrowania się w wybranym miejscu i stworzenia swojego profilu. O czym musisz pamiętać?

uzupełnij rubrykę z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym (udzielałeś się w kole naukowym, lub organizacji studenckiej? Wspomnij o tym! Twój projekt został nagrodzony? Nie wstydź się tego. Samo wypunktowanie miejsc i stanowisk to minimum, jednak o wiele lepsze wrażenie sprawiają rzeczowe opisy z kilkoma szczegółami dotyczącymi danego punktu w życiorysie)

kursy – pochwal się odbytymi kursami i szkoleniami, potencjalny pracodawca doceni to, że dokształcasz się na własną rękę

dane kontaktowe – podstawa! Wprawdzie wspomniane wyżej serwisy oferują własny system komunikacji, jednak podanie namiarów kontaktowych jest mile widziane (zostaw przynajmniej adres mailowy, i błagam, pamiętaj, by nie był to adres typu: [email protected] ale kontakt z Twoim imieniem i nazwiskiem: [email protected])

profil – jeśli nie masz powodów, by wstydzić się swojego nazwiska i swojej pracy, to nie baw się w podawanie inicjałów, czy dziwnych nicków. Zaprosiłbyś na spotkanie w sprawie pracy gościa, który przedstawia się jako K Dzxxxxski?

zdjęcie – wiele osób broni się przed tym. Ktoś potrafi mi wyjaśnić dlaczego (biorąc pod uwagę zastrzeżenie, jakie zapisałam punkt wyżej?)

Spotkania branżowe


Nie bój się wyjść do ludzi. Z pewnością w Twojej okolicy organizowane są spotkania, które skupiają osoby podzielające Twoje zainteresowania lub profesję. Dziś mamy naprawdę ogromny wybór! Zaczynając od biznesowych śniadań, przez konferencje, sympozja, warsztaty, czy w końcu spotkania takie, jak chociażby Geek Girls Carrots, Czwartki Social Media, Women Techmakers, Google Developers Groups czy… Spotkania Blogerów (wiele z nich jest organizowanych na naprawdę wysokim poziomie, a podejmowana tematyka nie jest ukierunkowana jedynie na blogosferę, popatrzcie np. na Blog Forum Gdańsk)

Tylko 6 osób dzieli Cię od Obamy

Networking bazuje na pewnej teorii, która określana jest teorią sześciu kroków, lub sześciu stopni oddalenia i traktuje o tym, że ilość pośredników pomiędzy dwiema wybranymi osobami w populacji nie przekracza właśnie liczby 6. Idąc tym tropem, od Twojego nowego szefa, chłopaka, czy… Angeli Merkel dzieli Cię prawdopodobnie około 6 osób.

Przeprowadzono sporo eksperymentów i doświadczeń, które badały to zjawisko, jak na przykład eksperyment „świat jest mały” Milgrama. Udało się potwierdzić hipotezę, że członkowie jakiejkolwiek dużej społeczności mogą być pokrewni sobie dzięki krótkim sieciom pośrednich znajomych. Chociaż dokładna liczba połączeń między ludźmi jest różna w zależności od badanej populacji to statystyczne odchylenia w stosunku do średniej pozostają niewielkie. Ostatnio wraz z koleżanką w biurze eksperymentowałyśmy na własnej sieci kontaktów i coś w tym musi być. Czarno na białym około sześciu osób dzieli mnie np. od Baraka Obamy 😉 zatem warto pamiętać o tej teorii, budując własną sieć kontaktów. Kto wie, komu możesz zostać polecony? 😉

Jakie sposoby na networkig i budowanie zawodowych znajomści polecacie?

Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

  • Wychodzę z założenia, że jeżeli masz dwóch kandydatów o bardzo zbliżonych życiorysach i jednego z nich ktoś Ci poleca – jasne, że weźmiesz tego, którego kompetencje potwierdziła osoba, którą szanujesz 😉 Nie ma nic złego w poleceniach i networkingu. Sama umiejętność nawiązana takich relacji już potwierdza pewne cechy kandydata. 😉

  • No, niestety, fakt, że w kraju wiele rzeczy da się załatwić tylko po znajomości, sprawia, że na znajomości właśnie patrzymy od razu krzywym okiem. A że ludzie lubią „gadać”, to jak ktoś nawet „po bożemu” przejdzie proces rekrutacji, ale na rozmowę po prostu „wysłał” go znajomy, ludzie i tak połączą fakty 😉 Wydaje mi się, że dziś portale, o których piszesz, grają coraz większą rolę, ale nie tylko one – nawet konto na Facebooku może przecież posłużyć pracodawcy do weryfikacji informacji o potencjalnym pracowniku 😉

    • o tak, sprawdzanie potencjalnego pracownika w mediach społecznościowych to niemal standard w niektórych branżach 🙂 sama miałam okazję rekrutować kilka osób i jak najbardziej robiłam tego typu research, głównie ze względu na to, że do zakresu obowiązków kandydata miały należeć działania w SM 🙂 inne, ‚poważne” marki sprawdzają w ten sposób, czy kandydat będzie np. godnie reprezentował markę/ firmę (puszczam oko np. do wieeeeeelu prawniczych korporacji i kancelarii… ;))

  • Moim zdaniem wszystko ma swoje wady i zalety – zatrudnianie osób z „ulicy” lub po znajomości szczególnie. Często zdarza się, że osoba polecona przez kogoś innego nie ma pojęcia (lub posiada minimalne) o danej pracy, a zatrudniona jest właśnie tylko przez znajomość. Z tego co piszesz, te portale to świetna sprawa. Koniecznie muszę się z nimi zaznajomić! 🙂

    • Dokładnie – o ile osoba nie jest zatrudniona TYLKO przez znajomość, to ja widzę w tym zalety. Jeśli jest zatrudniona dzięki znajomości i dzięki swoim umiejętnościom i kompetencjom – uważam, że to świetna sprawa. Sama, jak tylko mogłam, polecałam znajomych do pracy.

      • Jeśli polecanie tylko kompetentnych osób, które faktycznie coś umieją, to fakt – nic tylko polecać, bo zaoszczędzamy głównie sporo czasu, a jednocześnie polecenie wiąże się z wieloma korzyściami dla pracodawcy w tym wypadku 🙂

    • ja w takich sytuacjach odwołuję się do ludzkiej uczciwości i wierzę, że dobro (jak i zło) wracają 🙂 dlatego też nie mówię o polecaniu ludzi którzy nie posiadają wymaganych kwalifikacji – przeciwnie. Polecam kogoś, tylk jeśli jestem tej osoby pewna, traktuję takie polecenie jako część własnego „wizerunku” biznesowego 🙂

  • Ja bym jeszcze dodała, że w branżach, w których brakuje specjalistów, za polecanie pracowników dostaje się jeszcze pieniądze! (np. IT, sama kiedyś poleciłam kogoś i dostałam ekstra kaskę za.. no właśnie, załatwienie pracy po znajomości mojej koleżance… wszystkie strony zadowolone, ja bo mam kaskę, koleżanka bo ma dobrą pracę, a firma, bo ma dobrego pracownika w sytuacji deficytu specjalistów.

    • niedawno na studenckich targach pracy promowano ofertę, w której za polecenie studenta programisty PHP można było zgarnąć… 1000 zł. Czysty biznes 😛 A tak serio, jak pisałam w tekście – dziś dobre kontakty to cenna waluta 🙂

  • Coś w tym jest. Ciekawe są takie spotkania, czasem biorę udział w Carrotkach w Toruniu. Wolałabym zatrudnić kogoś, kogo zna mój znajomy, niż trafiać w ciemno, bo mimo dużego doświadczenia danej osoby może np. się okazać, że nie jest tak kolorowo.

    • O, zatem pozdrawiam Karotkę! Ja chodzę na spotkania rzeszowskich GGC 🙂

  • Ostatnio nawet mój mąż polecał swojego znajomego specjalistę IT z Polski do jego firmy w Anglii. Tutaj w ogóle nie ma takiego podejścia jak w Polsce, że znajomości i tak dalej. Tu bardzo to cenią, że znasz kogoś kto może pomóc, kto jest dobrym specjalistą. Ja własnie myślę nad zorganizowaniem w Londynie spotkania networking o blogowaniu lub robieniu biżuterii. Tylko jeszcze nie wiem od czego zacząć bo sama na takim nigdy nie byłam. Rozumiem, że muszę sama zapłacić za jakąś salę czy reklamę?

    • i u nas już się to powoli zmienia, szczególnie w młodym pokoleniu (hello millenialsi! :)) pomysł takiego spotkania w Londynie jest świetny, trzymam mocno kciuki! 🙂 wyślij do mnie maila, bo chyba wiem, kto może być zainteresowany organizacją takiego eventu i może udałoby się znaleźć wsparcie 🙂 niczego nie obiecuję, ale może akurat że się uda 🙂 a co do spraw organizacyjnych, sama robię takie eventy w Rzeszowie, więc postaram się na dniach opisać na blogu jak się zabrać do takiego przedsięwzięcia 😉

  • 6 telefonów i jestem przybocznym Obamy. Gdyby to było takie proste 🙂 Justyna, masz jakichś znajomych którzy mają znajomych z otoczenia Prezydenta? Będę wdzięczny za polecenie 😀

    • nie wiem, czy mogę wprost się rozpisywać, FBI i CIA z pewnością już się interesują tymi kontaktami 😀

  • Kontakty są ważne. Łatwiej dotrzeć do osób sprawdzonych i kompetentnych w danej dziedzinie. Nie trzeba szukać w ciemno.

    • zdecydowanie 🙂

  • Bardzo mnie zaciekawiłaś, mało wiedziałam na temat networkingu i portali. Właściwie to nic, zasiałaś ziarno ciekawości i z chęcią poszperam tu i tam 🙂 Dzięki!

    • miło mi to słyszeć 🙂 p.s. mam w zanadrzu jeszcze kilka tematów związanych z networkingiem, więc zapraszam 🙂

  • Ja sama gdybym szukała pracowników to zatrudniałabym tylko „po znajomości”, tzn. chociażby kogoś poleconego przez znajomych znających branżę.

    • „znających branżę” – kluczowe w dzisiejszych czasach, szczególnie gdy polecamy kogoś znajomego 🙂

  • „kolesiostwo” to nie tylko załatwienie pracy po znajomości, lecz również fakt, zwykłej znajomości, oraz polecenia kogoś kompetentnego na dane stanowisko. Nie zawsze jest tak, że ktoś nie posiada żadnych kompetencji i nic nie robi siedząc bezczynnie. Bardzo często praca jaką dostał została zaangażowana przez kogoś, kto wie że będzie się nadawał do danego zadania bo ma wykształcenie, oraz umiejętności. Nie widzę niczego złego w tym, że ktoś zaproponuje pracę w swojej firmie znajomemu, bo przecież dzięki temu wie, że może liczyć na konkretne działania i wyniki np. ze względu na charakter tej osoby.

    • sama polecam znajomych, jeśli wiem, że mogą się sprawdzić w konkretnej pracy 🙂

  • Fajny, mądry tekst.
    Jest jednak mnóstwo spraw, na które nie mamy wpływu, nawet budując dobrą sieć kontaktów – na przykład szklany sufit i uwarunkowania mentalnościowe wśród pracodawców, do których zmiany trzeba czegoś więcej – po prostu przemian społecznych.

  • Dodajmy do tego wielkość miasta (np. Rzeszów), specyficzną branże (np. Marketing Internetowy) i już widzimy jak świat jest mały… Jedna doroczna Beta, albo inny zjazd i każdy każdego zna 🙂