• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Psychologia Work-life balance

Depresja – dlaczego ciągle jest tematem tabu?

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
24.01.2022
in Work-life balance
Reading Time: 10 mins read
0
371
SHARES
2.9k
VIEWS

Mimo wielu akcji informacyjnych, mam wrażenie, że depresja ciągle jest w naszym społeczeństwie tematem tabu. A szkoda, bo dotyczy coraz częściej osób z naszego otoczenia, rodziny, a może i nas samych…

Zanim przejdziemy do właściwego artykułu, chciałam dodać kilka słów. Ten tekst powstał kilka ładnych lat temu. Pierwotnie był opublikowany na jednym z moich poprzednich blogów, by potem trafić na długo “do szuflady”. Mam jednak wrażenie, że warto go opublikować ponownie – zwłaszcza, że samo sedno problemu z roku na rok przybiera na sile. Zapraszam dziś na zapis szczerej rozmowy z kilkoma osobami, które doświadczyły depresji na własnej skórze. Jak do nich dotarłam? Cóż… I mnie nie jest ona obca. 

Chciałam prosić o przyjęcie tego tekstu z szacunkiem i empatią – uwierzcie, nie łatwo jest opowiadać o takich doświadczeniach. Mam nadzieję, że  jednej strony ten artykuł dołoży malutką cegiełkę do szerzenia świadomości w kwestii depresji, a z drugiej – pomoże, chociaż jednej osobie, w podjęciu decyzji o tym, by sięgnąć po pomoc.

Spis treści

Toggle
  • Depresją – jak z nią żyć?
  • Poczucie winy i niezrozumienia
  • Osoby z depresją w naszym otoczeniu
  • Czy depresja nas definiuje?

Depresją – jak z nią żyć?

Zima to specyficzna pora roku. Z każdego zakamarka wieje dekadentyzmem, nostalgią i dziwną aurą smutku, co wbrew pozorom dostarcza czwartej władzy sporo tematów. Media namiętnie poruszają temat depresji, nie tylko tej sezonowej. Na potrzeby tego artykułu zrobiłam mały research… Pełno jest tekstów mówiących o tym, jak sobie z nią poradzić, w jaki sposób poprawić sobie nastrój, co zrobić w sytuacji, gdy ta choroba staje się dla nas poważnym problemem. I ani jednego o tym, jak żyć z depresją w społeczeństwie.

Już sama wizyta w gabinecie psychiatry dostarcza chorym obaw. Zanim podejmą decyzję o udaniu się po pomoc do lekarza, zastanawiają się, czy otoczenie nie uzna ich za „wariatów”, przyklejając etykietę chorego psychicznie. Jak wiemy, nasze społeczeństwo – delikatnie rzecz ujmując – ma problem z akceptacją zaburzeń psychicznych wśród swoich członków. 

Powszechna jest stygmatyzacja osób chorych lub wmawianie im, że depresja jest fanaberią, wymysłem i jedyne, czego potrzebują, to „wziąć się w garść i nie dramatyzować”. Swoimi doświadczeniami podzieliła się ze mną E., która leczy się już od dwóch lat:

Sama wizyta u lekarza była dla mnie trudnym doświadczeniem. Pamiętam przychodnię, w której Poradnia Zdrowia Psychicznego znajdowała się na samym końcu korytarza. Za ciężkimi, ponurymi drzwiami, nad którymi umieszczony był ten napis. Gdy podchodziłam do nich, czułam na sobie wzrok osób zgromadzonych w korytarzu. W samym gabinecie było nieco lepiej, trafiłam na naprawdę dobrego lekarza. Uświadomił mi, że nie mogę się wstydzić tego, co mnie spotkało, bo depresja jest po prostu chorobą, a nie wynika z mojej winy.

Geek Cat - depresja temat tabu

Poczucie winy i niezrozumienia

Osoby cierpiące na depresję bardzo często czują się winne całej sytuacji. Nie tylko czują winę za swoją chorobę i stan, ale także czują się winne temu, że (w ich mniemaniu) są ciężarem dla bliskich. Dodatkowo poczucie winy łączy się ze wstydem, który często jest nieświadomie podsycany właśnie przez najbliższych:

Przyznanie się rodzicom do choroby było dla mnie bardzo trudne. Dowiedzieli się przypadkowo, dobre dwa miesiące po rozpoczęciu przeze mnie leczenia. Mama chciała podnieść moją torebkę, z której wypadły leki… Przeczytała ulotkę. To był dla rodziców szok. Najpierw mieli mi za złe, że im nie powiedziałam, zarzucali mi brak zaufania… a potem stwierdzili, że lepiej będzie, jeśli cała sprawa zostanie między nami. Przed rodzeństwem czy rodziną powinnam udawać, że wszystko jest w porządku.

– mówi M., u której depresję zdiagnozowano rok temu. Nie tylko ona doświadczyła wyparcia problemu przez najbliższych. Podobna sytuacja spotkała także S.

To było po pierwszej wizycie u psychiatry. Usłyszałam wtedy, że to depresja endogenna. Byłam w szoku… Ciężko było mi to wszystko zrozumieć, zastanawiałam się, jak to mogło mnie spotkać. Wróciłam do mieszkania, które wynajmowałam razem z przyjaciółką. Spytała, co się stało… „W końcu to przyjaciółka” – pomyślałam – „powiem jej”. Myślałam, że ulży mi, gdy wyrzucę to z siebie, byłam pewna, że ona mnie zrozumie. Myliłam się… Usłyszałam od niej jedynie, że wmawiam sobie chorobę. Że psychiatrzy są idiotami, że łatwo ich zmanipulować, a ja chcę jedynie zwrócić na siebie uwagę… Zamurowało mnie. Straciłam do niej zaufanie.

Osoby z depresją w naszym otoczeniu

Skoro tak często najbliżsi nie potrafią zrozumieć sytuacji chorego, wyobraźmy sobie, co dzieje się w miejscu jego pracy czy nauki. Jak często pracodawca, który przyjmuje zwolnienie lekarskie wystawione przez psychiatrę, po powrocie chorego do pracy będzie traktował go na takich samych warunkach, jak wcześniej? Teoretycznie – powinien. Praktyka jednak bywa różna. Tutaj znowu duży nacisk powinno się kłaść na kampanie informujące i uświadamiające. 

Sytuacje i wypowiedzi z którymi ja się spotkałam, dotyczyły faktu “cichej dyskryminacji” chorych po powrocie ze zwolnienia przez kolegów z pracy. Dochodziło do stygmatyzowania i odsunięcia się od nich. Koledzy przestawali z nimi rozmawiać, spotykać się po pracy czy choćby ucinać pogawędki w trakcie przerwy na kawę. Nie wiadomo, czy wynikało to z pogardy, czy po prostu niewiedzy, jak w takiej sytuacji powinniśmy się zachować… A co w sytuacji, gdy chory jest studentem?

Od rozpoczęcia roku akademickiego opuściłam przez chorobę sporo zajęć… Mamy już listopad. Lekarz, gdy dowiedział się o tym, sam zaproponował, że wystawi mi odpowiednie zwolnienie, bym w spokoju mogła zająć się powrotem do zdrowia, nie zawalając studiów. Zgodziłam się, gdyż zależy mi na tym, by je ukończyć, ale szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, jak prowadzący zajęcia zareagują na całą sytuację… Koledzy z roku nie wiedzą, co mi jest i wolę, by tak zostało

– mówi E. Depresja staje się niestety coraz poważniejszym problemem. Około 10% populacji już cierpi na tę chorobę, a osób dotkniętych problemem może być o wiele więcej, gdyż ponad połowa przypadków depresji ciągle pozostaje nierozpoznawana. Musimy uświadomić sobie, że nie jest to problem abstrakcyjny, lecz taki, który może dotknąć każdego z nas. 

Czy depresja nas definiuje?

Depresja nie wybiera. Chorzy na nią nie są osobami niezaradnymi życiowo, „świrami”, „psycholami”. Chorym może być nasz szef, brat, wykładowca, koleżanka z pracy. Mało kto z otoczenia moich rozmówczyń wie, że są one chore. Dlaczego?

– Boję się wytykania, wstydu… Ludzie chyba nie potrafią jeszcze zrozumieć, że depresja to choroba, taka jak cukrzyca czy problemy z sercem. Ludzie chorzy na te przypadłości nie słyszą od znajomych „wystarczy, że weźmiesz się w garść i przestaniesz dramatyzować”. Społeczeństwo szanuje takich chorych, natomiast „depresantów” – jeszcze nie.

– mówi E. Sama studiuje ekonomię. Włada trzema językami obcymi i pragnie założyć własną firmę. Podobnie jak M., która studiuje prawo. Osoby chore na depresję nie chcą być przez nią definiowane. Jak same mówią – oprócz choroby mają też życie, własne osobowości, ambicje. Fakt, choroba potrafi je często zagłuszać, ale dziewczyny nie chcą się poddawać.

– Skłamałabym, mówiąc, że nie ranią mnie opinie innych osób na temat mojej choroby, ale nauczyłam się nie brać ich do serca, chociaż było bardzo trudno. Terapia okazała się w tym bardzo pomocna. I gdyby nie moja silna wola walki – z chorobą i głupotą ludzi, którzy naklejali na mnie etykietki „świr” czy „psychol” – nie byłabym tu, gdzie jestem teraz.

– mówi S.

Pozostaje wierzyć, że depresja przestanie istnieć w naszym społeczeństwie jako temat tabu. Ludzie, których dotyka nie mogą stawać się tkanką niechcianą i stygmatyzowaną. Media, zamiast powielać artykuły z serii „5 sposobów na jesienną depresję”, powinny pochylić się nad przedstawionym tutaj problemem i korzystając z siły, jaką posiada ich przekaz, oswajać nas – społeczeństwo – z tym, co powinno być naturalne… Z tolerancją i szacunkiem wobec osób, których dotyka choroba.

Tags: DepresjaMental Health
Share148Tweet93Share26

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025

Wczytywanie komentarzy...