• O mnie
  • 💡 Potrzebujesz pomocy w marketingu? 👀
    • Konsultacje
    • Sesja strategiczna (+30-dniowe wsparcie)
  • Współpraca
Geek Cat
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia
Geek Cat
No Result
View All Result
Home Organizacja Książki o produktywności

12-tygodniowy rok – zobacz, jak podkręcić swoją skuteczność dzięki jednej prostej wskazówce

Justyna Kot | Geek Cat by Justyna Kot | Geek Cat
15.04.2023
in Książki o produktywności, Organizacja
Reading Time: 16 mins read
3
976
SHARES
7.5k
VIEWS

Czy 12-tygodniowy rok brzmi dla Was… dziwnie? Dla mnie już nie, a wszystko za sprawą książki, która bardzo pomogła mi usprawnić zarządzanie czasem. Jesteście ciekawi, jak działa ta metoda i co dzięki niej można zdziałać w zaledwie 3 miesiące?

Jeśli czytacie Geek Cat nieco dłużej, to na pewno wiecie, że jestem istnym freakiem organizacji i produktywności. Dlatego też z wielką przyjemnością sięgam po książki i treści, które dostarczają w tym zakresie ciekawej wiedzy. Jedną z nich była książka “12-tygodniowy rok. Osiągnij w 12 tygodni więcej niż inni w 12 miesięcy” autorstwa Michaela Lenningtona i Briana P. Morana. Opowiada o systemie działania w 12-tygodniowych sprintach i pokazuje, jak krok po kroku tę metodę wdrożyć w praktyce.

Działanie w 3-miesięcznych blokach czasowych jest mi znane m. in. dzięki metodzie OKR, dlatego tym chętniej postanowiłam sięgnąć po lekturę. Czy było warto? Myślę, że jest to bardzo interesujące spojrzenie na produktywność i na pewno warte przetestowania. Dlaczego?

Zacznijmy od tego, że rok zawsze wydawał mi się zbyt długim “kawałkiem” do rozplanowania. Na kształt moich 12 miesięcy wpływa wiele czynników – część z nich jest bardzo trudna do przewidzenia. Z resztą, wie o tym każdy, kto działa na własny rachunek i jest aktywnym zawodowo, jak i “rozwojowo” człowiekiem. Tym bardziej działanie w krótkiej perspektywie to coś, co u mnie po prostu zdaje egzamin.

Nie od dziś także wiadomo, że dzielenie dużych, wymagających celów lub projektów na małe kawałki przynosi dużo lepsze efekty. O wiele sprawniej działamy nad czymś, gdy na horyzoncie widać cel, a poszczególne etapy drogi do tego celu wymagają od nas miłego spaceru, a nie wyczerpującego maratonu. Na tych założeniach w sporej mierze bazuje metoda opisana w książce “12-tygodniowy rok”. Przyjrzyjmy się jej bliżej!

Spis treści

Toggle
  • 12-tygodniowy rok – o co chodzi?
    • Gdy deadline pojawia się na horyzoncie
  • 12-tygodniowy rok w praktyce – jak działać?
    • Założenia, czyli wersja [TL;DR]
  • Tworzenie planu działania zgodnie z metoda “12-tygodniowy rok” – opis szczegółowy
    • Etap I – big picture, czyli tworzymy dalekosiężną wizję przyszłości
    • Etap II – zmiana perspektywy i działanie
  • 12-tygodniowy rok – dla kogo jest ta książka?
  • Czy warto zatem przeczytać książkę “12-tygodniowy rok”?
  • Gdzie kupić książkę “12-tygodniowy rok”?

12-tygodniowy rok – o co chodzi?

Książka “12-tygodniowy rok” przede wszystkim zmusza nas do zmiany perspektywy. Nauczono nas planowania głównie w kontekście rocznym. Jest sobie Nowy Rok, więc tworzymy listę postanowień lub planów z nadzieją na ich realizację. Mija pierwszy tydzień stycznia, drugi i… i często nasz entuzjazm i zapał opadają. W połowie roku na dobre zapominamy o realizacji postanowień, by wrócić do nich w popłochu w grudniu. Często w towarzystwie wyrzutów sumienia i z poczuciem srogiej porażki.

U podstaw myślenia w ujęciu rocznym tkwi niewypowiedziane na głos przeświadczenie, że w ciągu roku jest mnóstwo czasu, by wszystko zrobić. Z perspektywy stycznia może się wydawać, że grudzień to bardzo odległa przyszłość. Zastanów się nad tym: choć zaczynamy rok z wielkimi planami, pod koniec stycznia z reguły dostrzegamy, że trochę odstajemy od przyjętych założeń.

Chociaż nie wywołuje to naszego zadowolenia, nie jest to również powód, by się specjalnie martwić, gdyż każdy z nas mówi sobie: ‘Wciąż mam czas. Przede mną jeszcze jedenaście miesięcy na nadrobienie opóźnienia’.(…) Przyjmujemy błędne założenie, że mamy jeszcze bardzo wiele czasu, a potem działamy w myśl tego przekonania. Nie czujemy potrzeby pilnego przejścia do czynów i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że liczy się każdy tydzień, każdy dzień i każda chwila. Skuteczne działanie to tak naprawdę coś, co zachodzi dzień po dniu i tydzień po tygodniu!

“12-tygodniowy rok”

Tutaj rozwiązaniem przedstawionym w książce jest periodyzacja. W sporcie jest to intensywny system treningowy, który odbywa się w ściśle określonym czasie (“sprincie”) i skupia się na konkretnym celu. Twórcy książki 12-tygodniowy rok zachęcają czytelników właśnie do zastosowania periodyzacji w codziennym życiu.

Chodzi tutaj o zaplanowanie czasu tak, aby działać w określonych ramach składających się ze “sprintów”, czyli 12-tygodni pracy nad konkretnym celem lub projektem. Zakończenie takiego okresu daje przestrzeń na odpoczynek i przerwę przed kolejnym 12-tygodniowym sprintem.

Geek Cat 12 tygodniowy rok książka recenzja opinie deadline

Gdy deadline pojawia się na horyzoncie

Metoda zawarta w książce “12-tygodniowy rok” opiera się także na kolejnej obserwacji. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu tego doświadczył, a mowa o zadziwiająco skutecznym działaniu w obliczu zbliżającego się deadline’u. Gdy zdajemy sobie sprawę, że nie ma już czasu do stracenia, prokrastynacja natychmiast idzie w kąt, a w nas samych budzą się niezliczone pokłady mocny. Praca pod presją wchodzi jak złoto. Pytanie tylko, czy warto…?

“12-tygodniowy rok” łączy w sobie rozwiązania tych dwóch problemów. Krótka perspektywa “sprintu” i towarzyszące metodzie sposoby monitorowania postępów nie pozwalają stracić z oczu naszego celu. Jednocześnie sam cel jest tak blisko, że działamy z poczuciem, iż nie ma czasu do stracenia.

12-tygodniowy rok w praktyce – jak działać?

Założenia, czyli wersja [TL;DR]

  • 12 tygodni = intensywny odpowiedni 12 miesięcy – bez miejsca na marnowanie czasu i prokrastynację. Za to z dużym naciskiem na pracę nad celem
  • przerwa po zakończonym cyklu 12-tygodni – tutaj autorzy sugerują, aby po intensywnej pracy dać sobie tydzień (lub przynajmniej długi weekend) na odpoczynek i regenerację przed kolejnym okresem + czas na zaplanowanie kolejnego sprintu
  • określ swój cel na najbliższe 12 tygodni i korzystaj z tego, że krótka perspektywa czasu sprawia, że cel jest bardziej “namacalny”
  • masz cel? to przygotuj plan działania – czyli taktyki – konkretne kroki, które zaprowadzą Cię jak po nitce do kłębka; przykład:


    CEL: rozkręcić blog, czyli w 3 miesiące zdobędę 5 tys. czytelników

    DZIAŁANIA:
    #1 Napisać min. 500 wyrazów dziennie
    #2 Opublikować 20 tekstów
    #3 Publikować codziennie 10 Insta Story na blogowym Instagramie
    #4 Codziennie zoptymalizować pod SEO jedną podstronę na blogu
    #5 Wysyłać 1 ciekawy i wartościowy newsletter tygodniowo do czytelników

  • zarezerwuj czas na działanie w swoim kalendarzu i pilnuj, aby w zaplanowanym czasie faktycznie działać tylko nad wyznaczonymi zadaniami
  • sprawdzaj postępy – pod koniec każdego tygodnia zarezerwuj sobie czas na małą retrospekcję i oceń, ile faktycznie udało się zrobić, a nad czym należy popracować
  • pamiętaj, że mówiąc czemuś TAK, czemuś innemu mówisz NIE – to pozwala utrzymać focus na celu i wybrać, co jest dla nas ważniejsze (niekoniecznie łatwiejsze)
  • po 12-tygodniowym cyklu zrób sobie przerwę – tydzień, lub przynajmniej 3-4 dni poświęć na odpoczynek od realizacji kolejnego celu oraz zaplanowanie dalszych kroków

[UWAGA: jeśli chcesz działać metodą 12-tygodniowego roku holistycznie nad swoim życiem i interesujesz się bardziej szczegółowym opisem tej metody, sekcja poniżej jest dla Ciebie. Jeśli nie – przejdź od razu do akapitu “12-tygodniowy rok – dla kogo jest ta książka?”]

Tworzenie planu działania zgodnie z metoda “12-tygodniowy rok” – opis szczegółowy

Etap I – big picture, czyli tworzymy dalekosiężną wizję przyszłości

Na tym etapie autorzy zachęcają nas do naszkicowania tego, w jaki sposób ma wyglądać nasze życie. Nie musi to być szczegółowy plan – ważne, aby obrać cel, do którego chcemy podążać. Warto tutaj pomyśleć nie tylko o życiu zawodowym, ale także prywatnym.

Autorzy książki “12-tygodniowy rok” zachęcają także, aby plan przygotować w 3 perspektywach:

CELE DŁUGOTERMINOWE: nasze aspiracje i plany na przyszłość
Czyli szkic tego, co chcemy aby się wydarzyło w naszym życiu, ale potrzebujemy do tego dużo czasu, odwagi, wysiłku itp. To takie cele z kategorii “kiedyś, w idealnym świecie byłabym…” (i tutaj wymieniamy ;)). Warto skupić się tutaj nie tylko na pracy, ale także na sferze fizycznej, duchowej, relacjach, finansach, hobby, podróżach. To właśnie ma być nasz plan długoterminowy.

CELE ŚREDNIOTERMINOWE: powinny się wydarzyć w perspektywie najbliższych 3 lat
Tutaj już przechodzimy do konkretów, ponieważ na podstawie celów długoterminowych musimy przygotować szczegółowy plan na najbliższe 3 lata. Musimy odpowiedzieć sobie, co chcemy zrobić i jakie kroki wykonać, aby przybliżyć się przez te 3 lata do naszych planów na przyszłość.

CELE KRÓTKOTERMINOWE – możliwe do zrealizowania w 12 tygodni
I tutaj przechodzimy do sedna. Na początku warto wybrać sobie jeden cel z naszego 3-letniego planu i zastanowić się, czy jest on wykonalny w 12 tygodni. Jeśli tak – działamy (o tym poniżej). Jeśli nie – zastanawiamy się, jaka część tego planu jest do zrealizowania w 3 miesiące.

Etap II – zmiana perspektywy i działanie

Ten etap rozpisałam ogólnie w poprzednim akapicie (12-tygodniowy rok w praktyce – jak działać?) więc bez zbędnego wstępu – przejdźmy do konkretów! Mając na tapecie nas cel na kolejne 3 miesiące musimy zacząć od zmiany optyki i potraktować nasz tydzień jak 1/12 z całego sprintu.

Zmiana perspektywy polega także na uzmysłowieniu sobie, że w tej metodzie:

  • rok => 12 tygodni
  • miesiąc => 1 tydzień
  • tydzień => 1 dzień

Kolejny krok to staranne zaplanowanie tygodnia. Autorzy książki “12-tygodniowy rok” proponują, aby w kalendarzu wyznaczyć sobie czas na bloki, które będą wspierać nasze działanie:

  • BLOK STRATEGICZNY – czyli cotygodniowo zarezerwowany w kalendarzu czas (np. 3h bez przerw), kiedy skupiamy się na działaniu nad celem.
  • BLOKI BUFOROWE – czyli czas zarezerwowany na to, co nieplanowane lub mniej istotne w kontekście realizacji naszego celu. Przykładowo może to być czas na maile, telefony, zadania mniej istotne (np. 30-60 minut w ciągu dnia)
  • BLOKI ZAPEWNIAJĄCE ODMIANĘ – autorzy sugerują, aby przeznaczyć minimum 3h tygodniowo na rzeczy niezwiązane z pracą, ale dające potrzebną “przestrzeń” w naszej głowie

Ostatnim krokiem na tym etapie jest kontrola procesu. Według autorów książki “12-tygodniowy rok” warto tutaj postawić na stworzenie cotygodniowej rutyny, która ułatwi nam trzymanie całego planu w ryzach. Warto tutaj pamiętać o tym, aby:

  • ocenić każdy tydzień pod kątem efektywności i realizacji celu
  • zawsze zaplanować sobie kolejny tydzień, pamiętając przy tym o konkretach (tylko strategiczne działania!)
  • plan tygodnia to nie lista zadań – nie zasmiecaj sobie kalendarza tak drobnymi krokami, od tego jest lista to-do albo apka (osobiście polecam Asanę!)
  • 85% wykonanych zadań z plany tygodniowego to już SUKCES 🙂 – warto o tym pamiętać, zwłaszcza, gdy masz skłonności do perfekcjonizmu
  • bierz odpowiedzialność za swój plan i jego realizację – tutaj także polecam Wam gorąco książkę “Nawyk Samodyscypliny” i moją wpis na blogu na jej temat
  • nie podejmuj się niemożliwego – przygotowanie 3 artykułów na blog w tydzień nie brzmi tak źle. Ale publikacja 20? Niewykonalne, chyba że możesz na to poświęcić cały swój czas, a potem odchorować takie natężenie zadań
Geek Cat 12-tygodniowy rok opinia recenzja książki

12-tygodniowy rok – dla kogo jest ta książka?

Pozycja ta z pewnością spodoba się każdemu, kto szuka skutecznej i konkretnej metody na usprawnienie swojej pracy i podniesienie efektywności. Jeśli nie macie dużego doświadczenia z tematyką zarządzania sobą w czasie, to ta książka na pewno będzie dla Was cennym nabytkiem. Dlaczego?

Ponieważ na ok. 200 stronach zaprezentowano skondensowaną wiedzę, która po prostu działa (jeśli się przyłożysz). Jeśli jesteś uczniem, studentem, freelancerem albo po prostu osobą, która chce lepiej zaplanować swój czas – polecam.

Jeśli jednak jesteś osobą nieco bardziej zaawansowaną w tych tematach, to obawiam się, że książka nie wniesie do Twojego życia nic odkrywczego. Nie zrozumcie mnie źle – sama doceniam zawartą w niej metodę (i stosuję z powodzeniem u siebie). Ba! Pomysł ze zmianą perspektywy był dla mnie naprawdę fajnym powiewem świeżości i działanie w trybie 12-tygodniowego roku świetnie się sprawdza.

Problem jednak w tym, że tak naprawdę cała reszta porad to dosyć znane już i popularne zalecenia, które – owszem – działają. Ale niestety nie są tak odkrywcze.

Czy warto zatem przeczytać książkę “12-tygodniowy rok”?

W mojej opinii – tak. Książka jest napisana w taki sposób, że można ją połknąć w jeden wieczór. Samo sedno metody zaś może być naprawdę fajnym i cennym dodatkiem w naszym osobistym planie działania i to zdecydowanie warto przetestować na własnej skórze! 🙂

Gdzie kupić książkę “12-tygodniowy rok”?

Książka jest dostępna m. in. na Legimi oraz Ebookpoint.

Tags: Książki
Share390Tweet244Share68

🎁 POBIERZ

Bezpłatne narzędzia, które pomogą Ci poukładać Twój marketing:

Najnowsze

Strategia marketingowa freelancera

Strategia marketingowa freelancera: jak zdobywać klientów bez chaosu i przypadkowych działań?

30.06.2026
soloprzedsiębiorca

Kim jest soloprzedsiębiorca i jak budować biznes bez zespołu?

29.06.2026
geek cat - Samotność przedsiębiorcy

Samotność przedsiębiorcy – niewidzialny koszt własnego biznesu

28.06.2026

Dołącz do mnie na Instagramie:

Obserwuj na Instagramie

  • Jesteś tą, na której wszyscy mogą polegać.

Wiesz, jak rozwiązywać problemy.
Szybko się uczysz.
Dowozisz.
Bierzesz odpowiedzialność.
Potrafisz zrobić porządek tam, gdzie inni widzą chaos.

Ale codzienność, której naprawdę pragniesz, nie polega TYLKO na dowożeniu i gaszeniu cudzych pożarów.

Chcesz decydować, co powstaje.
Chcesz budować markę, która jest kojarzona z Twoją perspektywą i doświadczeniem.
Chcesz zarabiać dodatkowe pieniądze, które zwiększają Twoje poczucie bezpieczeństwa i dają wolność wyboru.
Życie, w którym nie musisz wybierać między czasem dla siebie a kolejnym projektem „na wczoraj”. 

Między tymi dwiema wersjami nie stoi brak talentu, kolejnego certyfikatu, czy pomysłu. 

Stoi decyzja, że przejmujesz stery.
Twój kierunek przestaje być projektem, który realizujesz wyłącznie wtedy, gdy wszyscy inni zostaną już zaopiekowani.

Stara wersja Ciebie mówi: „Spróbuję znaleźć czas”.
Nowa mówi: „Ten czas już ma swoje miejsce”.

Stara wersja zbiera wiedzę i certyfikaty.
Nowa wykonuje ruch, waliduje pomysły, testuje potrzeby klientów.

Stara wersja czeka, aż poczuje pewność.
Nowa podejmuje decyzję i pozwala, żeby pewność powstała w działaniu.

Chcę, żebyś właśnie ten świat wybrała dla siebie: 
nie życie, w którym robisz jeszcze więcej, tylko takie, w którym Twoja praca wreszcie buduje także Ciebie i Twój spokój.

Jeśli czujesz, że to o Tobie - obserwuj. Dopiero się rozkręcamy 🩵
  • Najbardziej przewrotne w syndromie oszusta jest to, że często nasila się właśnie wtedy, gdy zaczynasz rosnąć.

Dostajesz większy projekt.
Podnosisz ceny.
Zaczynasz mówić o swojej wiedzy publicznie.
Ktoś zaprasza Cię do współpracy, o której jeszcze niedawno tylko marzyłaś.

I zamiast dumy pojawia się myśl:

„A co, jeśli tym razem okaże się, że jednak nie jestem tak dobra, jak myślą?”

To nie zawsze brak wiary we własne kompetencje. Czasem to lęk przed konsekwencjami ich uznania.

Bo jeśli naprawdę przyznasz, że jesteś dobra, nie możesz już dłużej chować się za kolejnym kursem, perfekcjonizmem ani wiecznym „jeszcze nie jestem gotowa”.

Musisz wejść poziom wyżej.
Zająć więcej miejsca.
Pozwolić sobie być widoczną.
I zaakceptować, że wraz z rozwojem nie zniknie ryzyko potknięcia.

Pewność siebie nie zawsze nadąża za tym, jak szybko rosną Twoje kompetencje. 

To nie oznacza, że jesteś niegotowa. 
Oznacza, że Twoja głowa dopiero oswaja się z miejscem, do którego już dotarłaś.

Nie potrzebujesz kolejnego dowodu, że zasługujesz na tę szansę. 
Być może właśnie ta szansa jest dowodem.

#kobiecybiznes #psychologiabiznesu #syndromoszusta
  • Masz pełny kalendarz, 47 otwartych zadań i nadal nie wiesz, co naprawdę zarabia.

Publikujesz na oślep.
Gasisz bieżące pożary.
Wiecznie poprawiasz ofertę.
Tworzysz kolejny produkt, bo przecież „cały czas musisz coś robić”.

A potem dziwisz się, że na koniec miesiąca zamiast satysfakcji czujesz tylko potworne zmęczenie.

Wiesz... zmęczenie nie jest KPI-em. 
Liczba wykonanych zadań nie mówi absolutnie nic o tym, czy Twój biznes się rozwija. 
Mówi wyłącznie to, że byłaś zajęta.

Biznes utrzymują transakcje, nie zasięgi. Nadzieja, że „ten kolejny kanał w końcu odpali”, to nie jest model biznesowy.

Kanał, który robi w Twojej firmie najwięcej hałasu, rzadko kiedy generuje największe pieniądze. Instagram może być świetną witryną, ale kasa często stoi zupełnie gdzie indziej – za trzecim newsletterem albo w poleceniach, których nawet nie mierzysz.

Jeśli zaczniesz skalować ofertę, która Cię wykańcza, nie wyskalujesz biznesu. Wyskalujesz własne wypalenie.

Twoja energia w solo-biznesie to najcenniejszy kapitał. 
Zasługuje na największą ochronę, a nie na rozmienianie się na drobne w imię „złudnego poczucia ruchu”.

Przerzuć tę karuzelę do końca, zobacz, jak podzielić działania na Filary, Dźwignie oraz Iluzje i zacznij wreszcie podejmować decyzje w oparciu o twarde dane, a nie przeczucia.

Nazywam się Justyna, od ponad 10 lat zajmuję się marketingiem i studiuję psychologię biznesu. Jeśli masz dość działania po omacku i chcesz układać firmę z głową - 

👉 Kliknij „Obserwuj” i przestań mylić bycie zajętą z zarabianiem.
  • Skomentuj „PODCAST” a wyśle Ci link do pełnego odcinka 🙌🚀
  • Skomentuj „90” i pobierz za darmo 90 pomysłów na posty, które pomogą Ci wystartować 🚀
——————

Masz 300 obserwujących i zachowujesz się, jakby  nikt Cię nie słuchał.

Publikujesz ostrożnie.
Rozwadniasz zdania.
Unikasz mocnych opinii.
Piszesz tak, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że „robisz z siebie ekspertkę”.

A potem dziwisz się, że nikt nie traktuje Cię jak ekspertki.

Wiesz... autorytet nie pojawia się magicznie po przekroczeniu 10 tysięcy obserwujących. Buduje się go dużo wcześniej - już od tego pierwszego obserwatora.

W pierwszym poście, w którym mówisz konkretnie.
W pierwszej opinii, pod którą naprawdę się podpisujesz.
W pierwszym momencie, kiedy przestajesz przepraszać za to, że wiesz, o czym mówisz.

Nie potrzebujesz najpierw dużej społeczności, dopracowanej oferty i idealnego profilu, by zacząć komunikować się jak osoba, która sama traktuje swoją wiedzę poważnie.

Bo ludzie nie uznają Cię za ekspertkę, ZANIM Ty sama nie wejdziesz w tę rolę.

Nie chodzi o udawanie pewności siebie, tylko o przestanie używania skromności jako wymówki do pozostawania niewidzialną 👀

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca -

💬 SKOMENTUJ "90""

- a wyślę Ci bezpłatnie 90 pomysłów na posty w social mediach dla osób takich jak Ty 💙
  • Live your best life, honey ✨🫦

#psychologia #motivacion #liveyourdreams #liveyourbestlife
  • Nie publikujesz na Instagramie, bo obserwuje Cię tam 300 osób, z czego połowa to znajomi ze studiów.

Boisz się, że pomyślą: „Zaczęła gwiazdorzyć”.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że...

...pozwalasz, żeby niemal obcy ludzie, których opinia niczego nie zmienia w Twoim życiu, decydowali o tym, czy zaczniesz budować swoją pozycję, markę i zarabiać na tym, co umiesz? 🤔

👉 Wolisz przez chwilę wyglądać głupio w oczach ludzi z przeszłości,
czy przez kolejne lata być niewidzialna we własnym życiu?
  • Największym problemem w budowaniu marki osobistej często nie jest brak pomysłów, wiedzy ani strategii, tylko…

✨publiczna zmiana tożsamości✨

Bo kiedy zaczynasz mówić głośno o tym, co umiesz, ludzie, którzy znają Cię „od zawsze”, nagle widzą Cię w nowej roli.

Nie jako koleżankę ze studiów, dziewczynę z poprzedniej pracy, tę, która zawsze była gdzieś z boku.

Tylko jako ekspertkę, która ma coś do powiedzenia.
I to może być niewygodne.

Dla nich - bo przestajesz mieścić się w obrazie, który sobie o Tobie stworzyli.

Dla Ciebie - bo po raz pierwszy musisz publicznie uznać, że jesteś kimś więcej, niż dotąd pokazywałaś.

Dlatego wmawiasz sobie, że „jeszcze nie jesteś gotowa”.
Że najpierw musisz mieć lepszy profil, więcej doświadczenia, większą pewność siebie.

Czekasz, aż przestaniesz bać się, że ktoś uzna Twoją ambicję za żenującą.

Tylko że ludzie, którzy powiedzą „zaczęła gwiazdorzyć”, nie poniosą kosztu Twojej niewidzialności.
Ty go poniesiesz.

W utraconych szansach.
W klientach, którzy nigdy Cię nie znajdą.
W kolejnych latach spędzonych na udawaniu, że nie zależy Ci na czymś większym.

Nie potrzebujesz pozwolenia ludzi z przeszłości, żeby stać się osobą, którą chcesz być.

Musisz tylko przestać prosić ich o to w swojej głowie.

Geek Cat 2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

No Result
View All Result
  • Solo biznes
  • Marketing bez chaosu
  • Psychologia & mindset
  • 🎙️ Podcast
  • 🎁 Do pobrania
    • SCHEMAT Tydzień treści na Insta
    • 90 pomysłów na posty dla soloprzedsiębiorców
    • Workbook: Strategia marketingowa krok po kroku
  • 👩🏼‍🎓 Akademia

Geek Cat 2025

Wczytywanie komentarzy...